Hejka!
Znowu z leciutkim opoznieniem, ale to tylko z takim minimalnym, wiec udajmy, ze w ogole go nie ma.
Pierwsze i najwazniejsze - mam bilety na koncert Beyonce!!!!! Boze, mowie Wam, co to bylo... Oczywiscie dokladnie tego sie spodziewalam i doskonale pamietam, jak bylo przed Orange Warsaw Festival rok temu, gdy Beyonce byla glowna gwiazda wieczoru. Dlatego tez wiedzialam, ze tu moze byc podobnie albo i gorzej. Przedsprzedaz ruszyla o godz. 8:00, strona odswiezyla mi sie o 8:03 i biletow juz nie bylo ;). Oczywiscie w ciagu dnia probowalam chyba z milion razy jeszcze, ale nic z tego. Trzeba bylo wiec skorzystac z innej stronki, ktora pozwolila na zakup dobrych miejsc za zawrotna kwote $750 za jeden bilet. No a to nie bylo nawet 50% najwyzszej ceny, jakie sie tam pojawialy! No dajcie spokoj... Tak czy siak, Beyonce to Beyonce, nic wiecej dodawac tu nie trzeba, nie :)?
Pierwsze i najwazniejsze - mam bilety na koncert Beyonce!!!!! Boze, mowie Wam, co to bylo... Oczywiscie dokladnie tego sie spodziewalam i doskonale pamietam, jak bylo przed Orange Warsaw Festival rok temu, gdy Beyonce byla glowna gwiazda wieczoru. Dlatego tez wiedzialam, ze tu moze byc podobnie albo i gorzej. Przedsprzedaz ruszyla o godz. 8:00, strona odswiezyla mi sie o 8:03 i biletow juz nie bylo ;). Oczywiscie w ciagu dnia probowalam chyba z milion razy jeszcze, ale nic z tego. Trzeba bylo wiec skorzystac z innej stronki, ktora pozwolila na zakup dobrych miejsc za zawrotna kwote $750 za jeden bilet. No a to nie bylo nawet 50% najwyzszej ceny, jakie sie tam pojawialy! No dajcie spokoj... Tak czy siak, Beyonce to Beyonce, nic wiecej dodawac tu nie trzeba, nie :)?
Alicia mnie wczoraj powalila na lopatki, doslownie! Wychodzilismy z centrum handlowego i Nathan pokazal mi na takiego malutkiego, czarnutkiego bobaska w wozku. No ledwo co po narodzinach i taki slodziak, ze szok. Alicia zainteresowala sie i podeszla blizej. Matka noworodka powiedziala: "it's a pretty little boy", a Alicia na to: "not sure about 'pretty', but pretty little for sure" :D. Wszyscy mieli polew, lacznie z mama chlopca.
Od jakiegos czasu chodzil mi po glowie pomysl kupienia jakiegos aparatu, bo do tej pory wszystkie zdjecia robilam telefonem. Uwazam, ze moja komorka robi naprawde dobre fotki, no ale wiadomo, ze to jednak nie to samo. Pewnego dnia, kiedy nie poszlam na zajecia (o tym za chwile), postanowilam pojechac do sklepu (Best Buy) obczaic, co maja ciekawego. No i w sumie dlugo sie nie zastanawialam, wybralam lustrzanke i ja kupilam. Nic specjalnego, zaden tam jakis profesjonalny sprzet, ale w koncu jest cos normalnego!
A'propos tego, ze nie poszlam do szkoly... Pamietacie, jak wspominalam, ze zapowiadali tornada? No wiec byly one w innych stanach, w Georgii nie (a przynajmniej nie w poblizu), ale za to w nocy byla ogromna burza. Nie dosc, ze poszlam spac dopiero po 1:30 w nocy, to obudzilam sie o 4, bo tak walilo, ze caly dom sie trzasl (serio) i juz nie zasnelam. Nigdy wczesniej nie przezylam tak ogromnej burzy. Alicia oczywiscie przespala cala noc. Specjalnie nasluchiwalam czy moze sie obudzila, ale nie, w ogole nic nie slyszala, a rano byla zdziwiona, gdy ja o to zapytalam. Jakis czas temu tez tak mialam, ze spalam jak kamien niewazne, co by sie dzialo, ale te czasy juz niestety minely.
Chociaz tez nie do konca! Niedawno Nathan zostal w pracy bardzo dlugo i wrocil dopiero kolo 2 w nocy. Nie mial klucza i okazalo sie, ze Margie niechcacy zablokowala drzwi do garazu (nie wiem, jak to zrobila, ale spoko). Dzwonil i do niej, i do mnie, uzywal klaksonu, dzwonka do drzwi... Nic nie slyszalam, kompletnie nic. Margie sie obudzila i go wpuscila. No coz, zycie. Tak to jest, jak sie klucza nie nosi :D.
Strasznie chce Wam tu napisac kilka rzeczy, ale zupelnie nie moge sie zebrac. Niektore bardzo skomplikowane, innych nie jestem pewna, jeszcze inne mega dlugie... I tak stoje w martwym punkcie, nadal majac kilka notek w wersjach roboczych, ktore sa w totalnych strzepkach... Najgorsze jest to, jak zaczynam cos pisac i mam jakas tam wene, a pozniej nagle cos musze innego zrobic, odchodze wiec od laptopa i... koniec. Nie moge wrocic do tego, co pisalam wczesniej, bo mam pustke w glowie. Znacie to, czy tylko ja tak mam?
Za tydzien Detroit, za dwa tygodnie Chicago, a za trzy jakies fajne miejsce nad oceanem, ale jeszcze nie zdecydowalam, gdzie chce dokladnie... To lubie :)). Nie to, zebym tu slonca nie miala, ale no wiecie, jak to jest... Plaza zawsze spoko.
Generalnie zawiode Was chyba tym razem, bo nie mam nic ciekawego do powiedzenia. Czas mi leci jeszcze szybciej, niz wczesniej glownie dlatego, ze codziennie kilka godzin mi zlatuje w szkole, a potem to juz z gorki do wieczora i spac. Dorzuce jakies tam fotki na koniec i lece! Nastepnym razem pokaze Wam fajny filmik.
Do nastepnego!
Aga
PS. Matka Alicii wkreca malej, ze ja jestem jej "stepmother"... Ehh, Boze.
A'propos tego, ze nie poszlam do szkoly... Pamietacie, jak wspominalam, ze zapowiadali tornada? No wiec byly one w innych stanach, w Georgii nie (a przynajmniej nie w poblizu), ale za to w nocy byla ogromna burza. Nie dosc, ze poszlam spac dopiero po 1:30 w nocy, to obudzilam sie o 4, bo tak walilo, ze caly dom sie trzasl (serio) i juz nie zasnelam. Nigdy wczesniej nie przezylam tak ogromnej burzy. Alicia oczywiscie przespala cala noc. Specjalnie nasluchiwalam czy moze sie obudzila, ale nie, w ogole nic nie slyszala, a rano byla zdziwiona, gdy ja o to zapytalam. Jakis czas temu tez tak mialam, ze spalam jak kamien niewazne, co by sie dzialo, ale te czasy juz niestety minely.
Chociaz tez nie do konca! Niedawno Nathan zostal w pracy bardzo dlugo i wrocil dopiero kolo 2 w nocy. Nie mial klucza i okazalo sie, ze Margie niechcacy zablokowala drzwi do garazu (nie wiem, jak to zrobila, ale spoko). Dzwonil i do niej, i do mnie, uzywal klaksonu, dzwonka do drzwi... Nic nie slyszalam, kompletnie nic. Margie sie obudzila i go wpuscila. No coz, zycie. Tak to jest, jak sie klucza nie nosi :D.
Strasznie chce Wam tu napisac kilka rzeczy, ale zupelnie nie moge sie zebrac. Niektore bardzo skomplikowane, innych nie jestem pewna, jeszcze inne mega dlugie... I tak stoje w martwym punkcie, nadal majac kilka notek w wersjach roboczych, ktore sa w totalnych strzepkach... Najgorsze jest to, jak zaczynam cos pisac i mam jakas tam wene, a pozniej nagle cos musze innego zrobic, odchodze wiec od laptopa i... koniec. Nie moge wrocic do tego, co pisalam wczesniej, bo mam pustke w glowie. Znacie to, czy tylko ja tak mam?
Za tydzien Detroit, za dwa tygodnie Chicago, a za trzy jakies fajne miejsce nad oceanem, ale jeszcze nie zdecydowalam, gdzie chce dokladnie... To lubie :)). Nie to, zebym tu slonca nie miala, ale no wiecie, jak to jest... Plaza zawsze spoko.
Generalnie zawiode Was chyba tym razem, bo nie mam nic ciekawego do powiedzenia. Czas mi leci jeszcze szybciej, niz wczesniej glownie dlatego, ze codziennie kilka godzin mi zlatuje w szkole, a potem to juz z gorki do wieczora i spac. Dorzuce jakies tam fotki na koniec i lece! Nastepnym razem pokaze Wam fajny filmik.
Do nastepnego!
Aga
PS. Matka Alicii wkreca malej, ze ja jestem jej "stepmother"... Ehh, Boze.
