Showing posts with label hard time. Show all posts
Showing posts with label hard time. Show all posts

Saturday, July 25, 2015

Jak pokonać nieśmiałość?

// ENGLISH VERSION HERE //



Ten post jest częścią drugą postu Jestem nieśmiała!


Mam nadzieję, że nie oczekujecie ode mnie żadnej konkretnej odpowiedzi na pytanie zawarte w tytule czy też żadnego klucza, który pozwoliłby Wam szybko zmienić się w pewną siebie osobę. Jeśli tak, to niestety będziecie zawiedzeni, bo konkretnego klucza nie mam. Za to mogę Wam opowiedzieć, jak ja to wszystko widzę i w co wierzę, że może pomóc. Mam nadzieję, że chociaż niektórzy z zainteresowanych tematem przeczytają coś, nad czym będziecie chcieli nieco popracować. 

Wiem, że mnóstwo ludzi leczy przeróżne fobie przez tzw. przezwyciężanie strachu. Czyli jeśli ktoś boi się pająków to terapeuta zmusi go do potrzymania pająka na dłoni. Jeśli ktoś inny boi się kotów, to terapeuta zmusi go do pogłaskania kota i tak dalej. I to samo dzieje się z nieśmiałością... Jeśli ktoś nie chce wystąpić publicznie i uważa, że to dlatego, że jest nieśmiały (czyli boi się, co inni powiedzą), to prawdopodobnie zostanie zorganizowana scenka z publicznością i osoba ta zostanie zmuszona do tego, by wystąpić.

Ja tego sposobu nie popieram. On może sprawić, że ktoś będzie z siebie dumny, gdy zrobi coś czego bał się zrobić do tej pory i to jest spoko, ale co z tego, skoro problem został odsunięty na dalszy plan? Sama miałam kilka/kilkanaście albo i kilkadziesiąt sytuacji w życiu, kiedy to nie chciałam czegoś zrobić i inni namawiali mnie, wręcz zmuszali nie raz. Bardzo źle się z tym czułam, bardzo niekomfortowo i uczucie po było wręcz straszne! I mimo tego, że nie raz uśmiechnęłam się, gdy pokonałam jakiś tam lęk, to jednak ten problem dalej siedział i wracał w tej samej formie lub w jakiejś innej. Bo nie wiem czy już o tym mówiłam ;), ale ja uważam, że każdy problem w tym stylu ma swoje podłoże gdzieś i każdy z nich ma jakiś powód. Nic się nie dzieje tak po prostu samo z siebie.

Nate uświadomił mi taką rzecz: te wszystkie zakazy, nakazy, co wypada a co nie, nie są moją prywatną opinią. To nie ja tak myślę, nie ja w to wierzę. To wszystko to rzeczy, które inni wkładali mi do głowy, gdy byłam dzieckiem i w które "musiałam" wierzyć. I kiedy się odzywają moim głosem, to dalej nie jestem ja, tylko inni ludzie! Strasznie to brzmi, nie? To był taki pierwszy krok do tego, by poczuć się trochę lepiej sama ze sobą, bo zdałam sobie sprawę, że ja nie ograniczam sama siebie; że to nie jestem ja, która nie pozwala samej sobie zrobić coś, na co mam ochotę. Na przykład jak jestem w parku i mam ochotę sobie zaśpiewać coś, to tego nie zrobię, bo moja babcia zawsze mi powtarzała: "dziecko, zachowuj się, przecież ludzie się gapią!" Ja naprawdę chcę to zrobić, ale te teksty tego typu się odzywają i mimo tego, że mojej babci nie ma obok, to są na tyle silne, że rezygnuję.
Swoją drogą, własnie śpiewanie przy innych jest takim problemem, z którym jeszcze sobie nie poradziłam i nie śpiewam nigdy, gdy ktokolwiek jest obok. A chciałabym.

Pewnego dnia powiedziałam sobie STOP, bo to jest przegięcie, żebym ja martwiła się tym, co inni myślą, że powinnam czy też że nie powinnam robić. Jeśli czegoś bardzo chcę to dlaczego miałabym słuchać jakichś dziwnych ludzi, którzy narzucają mi ich własne zdanie i oczekują, że ja je przejmę? No kurcze, lekka przesada, nie uważacie?

Pytania, które musiałam sobie zadać, żeby cokolwiek z tym zrobić brzmiały: czy chcę, by inni ludzie kontrolowali moje życie i czy chcę robić to, co oni chcą nawet gdy ja bardzo chcę czegoś innego? Odpowiedź na oba pytania jest oczywista: NIE.

Inna sprawa, jeśli chodzi o to, co inni o nas powiedzą... Zazwyczaj to było ze mną tak, że jak sobie szłam na dworze i ktoś na mnie spojrzał, to zaraz myślałam: mam coś na twarzy, źle wyglądam, pewnie nie podoba mu się to i tamto, nie powinnam patrzeć na tę osobę, itp., itd. Efektem było to, że spacerowałam ze spuszczoną głową i jeśli ktokolwiek się na mnie spojrzał i ja złapałam ten wzrok, to mój szybko odwracałam. Bałam się kontaktu wzrokowego, bałam się, że dana osoba zacznie się ze mnie śmiać, że usłyszę jakiś przykry komentarz. I tu znowu - to nie dzieje się ot tak! Wszystko ma swoje powody, z których albo zdajemy sobie sprawę, albo nie.
Na przykład, ja kilka lat temu miałam bardzo poważne problemy ze skórą twarzy, ramion, dekoltu oraz pleców i naprawdę, mówię tu całkowicie szczerze, zdarzało mi się słyszeć komentarze w rodzaju: jaka obrzydliwa skóra, nie mogę patrzeć, brzydzę się, chodź się przesiądziemy, lecz się, pewnie się nie myje, i tak dalej. Od kompletnie obcych ludzi, w tłumach w metrze czy zwyczajnie przechodząc obok kogoś na ulicy. Kiedyś nawet jeden lekarz powiedział mi: z taką twarzą to ty nigdzie pracy nie znajdziesz. Teraz bym mu ładnie odpowiedziała, tak jak i innym ludziom, ale wtedy spuszczałam wzrok, przyśpieszałam kroku i zwyczajnie uciekałam, po czym tworzyłam sobie w głowie takie właśnie scenariusze za każdym razem, gdy ktoś się na mnie spojrzał. Bałam się też mówić do grupy ludzi, bo co, jeśli zaraz ktoś krzyknie, że jestem taka i owaka i reszta zacznie się śmiać?

Według mnie ci, którzy tak usilnie próbują doradzać innym, śmieją się z innych, wyzywają, itp., mają zwyczajnie beznadziejne życie i chcą się wyżyć. Dlatego też zaczęłam sobie myśleć, że jeśli ktoś reaguje w tego typu sposób na to, jak ja wyglądam lub co robię, to NIE jest to mój problem, to NIE jest tak naprawdę o mnie. To wszystko tyczy się tego, jakie oni mają doświadczenia, jak się czują i jak radzą sobie z własnymi trudnościami. Ja uważam, że gdyby z taką osobą wszystko było okej, to nie czułaby ona potrzeby ranienia drugiego człowieka, bo to nie jest naturalne. Raczej przeszłaby obok niego bez słowa.

Poza tym, ważnymi pytaniami są też: czy ja stwarzam ci jakiś problem? Jaki? Odpowiedź na te pytania zazwyczaj brzmi tak samo: nie mam problemu. Jakby np. to, że noszę szpilki ranił kogoś, ktoś poczułby się zagrożony, poczułby jakiś ból, to ja bardzo chętnie o tym porozmawiam. Takie rzeczy zdarzają się jednak niesamowicie rzadko (w moim doświadczeniu - nigdy), więc dlaczego miałabym zawracać sobie tym głowę? Dlaczego miałabym się martwić tym, że własna koleżanka mówi, że powinnam np. przestać śpiewać w supermarkecie, a na pytanie "dlaczego" odpowiada "bo ludzie się gapią". A co mnie obchodzą ludzie? Jakby mi powiedziała, że ludzie się gapią, więc ona czuje się zawstydzona, to bym się przy tym zatrzymała, bo nie chcę, by moja koleżanka się tak czuła w efekcie tego, co ja robię. Także albo przestałabym śpiewać, albo dalej bym to robiła, ale ciszej, albo nic bym nie zmieniła, zależy. Wiecie o co chodzi, nie? A jeśli ktoś mi powie, że wyglądam beznadziejnie i nie powinnam z domu wychodzić, to ja mu odpowiem: okej, nie podoba ci się jak wyglądam! I pójdę dalej. Bo taka opinia nie ma dla mnie żadnej, ale to żadnej wartości.

Już to kiedyś gdzieś pisałam, ale powtórzę, że jest OGROMNA różnica w dwóch wersjach wyrażania swojego zdania.
Pierwsza wersja to coś w rodzaju: jesteś beznadziejna, wyglądasz obrzydliwie, lecz się, nie powinnaś wychodzić na dwór, zrób coś ze sobą, przestań śpiewać, zachowuj się jak normalny człowiek, usiądź jak dziewczynka, itp.
Druga: gdy śpiewasz tutaj, wszyscy się patrzą i czuję się skrępowana, nie bardzo podoba mi się ta bluzka, którą masz na sobie, gdy nie myjesz się przez tydzień to nie czuję się komfortowo przebywając obok ciebie.
Widzicie różnicę? Jeśli Wam coś nie pasuje, to mówcie o sobie zamiast atakować drugą osobę włażąc z buciorami w jej strefę prywatności i komfortu.

Jest jeszcze jedna rzecz, która może wydawać się trochę dziwna na początku, ale uwierzcie mi, że działa cuda. Gdy macie na coś ochotę i słyszycie w swojej własnej głowie, że nie powinniście tego robić, że to nie wypada, że to i tamto... Bądźcie na chwilę tą osobą, która tak mówi. Wyobraźcie sobie, że to Wy mówicie sami sobie, że nie wypada, a później zamieńcie się miejscami i odpowiadajcie na te zarzuty w odwrotny sposób, brońcie się, zadawajcie pytania, mówcie, że zrobicie to, co chcecie, itp. I zamieniajcie się tak tymi miejscami aż poczujecie, że wystarczy, że problem rozwiązany, że ta osoba tak naprawdę nie ma nic do powiedzenia. 

Gdy odsunęłam od siebie te głosy, które mnie tak blokowały lub zaczęłam im odpowiadać, i zaczęłam myśleć oraz martwić się o siebie zamiast o innych ludzi, żyje mi się o wiele łatwiej. Bo wyobraźnia człowieka może zdziałać cuda, ale problem jest taki, że nauczona doświadczeniami z przeszłości zazwyczaj podrzuca negatywne scenariusze. To do mnie należy decyzja czy jej słucham, czy nie. Jeśli posłucham to strach sprawi, że nie zrobię nic, na co mam ochotę. Jeśli zaryzykuję to prawdopodobnie poczuję się o wiele lepiej, te głosy przestaną się pojawiać, bo przekroczyłam jakąś barierę, a ja będę miała kontrolę nad swoim własnym życiem. I o to chodzi! 

Co myślicie o tym, co napisałam? Macie jakieś inne wskazówki? Myślicie, że te sposoby mają sens? Chętnie poczytam Wasze opinie w komentarzach.



Do następnego!
Aga




PS. Na koniec piosenka :)
Lady Gaga & Beyonce - Telephone




How to fight shyness?

// WERSJA POLSKA TUTAJ //



This is a part two of the post I am shy! 


I hope you're not looking for any specific answer for the question in this post title or any key that would let you change yourselves quickly to a self-confident person. If so, unfortunately you'll be disappointed because I don't have any key. But I can tell you how I see everything and what I believe can help. I hope that at least some of you who are interested in this, will read something that you'll want to work on.

I know that a lot of people treat a lot of phobias using a method called "getting over the fear". So if a person is afraid of spiders, her therapist will force her to hold a spider on her hand. If someone else is afraid of cats, his therapist will force him to pet a cat and so on. The same thing with shyness... If someone doesn't want to perform in public and he think it's because he's shy (which means, he's afraid what others will say) then, probably, he'll be forced to perform in front of people.

I don't support this way. It can make someone feel proud of himself when he does something he was always afraid to do and this is cool but so what if the problem was pushed aside? I myself had a lot of situations in my life when I didn't want to do something and others were trying to persuade me or even to force me. I felt very bad about it, very uncomfortable and the feeling after was bad! And even though I'd smile when I fought some fear, the problem was still there and it'd come back in the same form or in a different one. And I don't know if I said it already ;) but I think that each problem like that has its own base and a reason. Nothing happens just like this by itself.

Nate made me realize one thing: all those prohibitions, commands, what's proper and what's not, aren't my own opinion. This isn't me who thinks or believe that. All of it are things that other people were putting in my head when I was a child and which I had to believe in. And when they speak my voice, it's still not me but other people! It sounds terrible, doesn't it? It was my first step to feel a little bit better with myself because I realized that I'm not the one who stops me; I'm not the one who doesn't let me do whatever I want. For example, when I'm at a park and I want to sing something I won't do it because my grandmother would always say: "kid, behave, people are staring!" I really want to do it but things like that come to my head and even though my grandmother isn't close by, they're strong enough that I resign. 
By the way, singing in front of people is a problem I can't fight yet and I never sing when someone is near me. But I'd like to.

There was a day when I said STOP because it's too much for me to worry about what other people think I should do or not. If I really want something, why to listen to some weird people who impose their opinions on me and expect me to take them? Damn, overstatement, isn't it?

A question I had to ask myself to be able to do anything with it was: do I want other people to control my life and do I want to do what they want me to do even when I really want something else? Answer for both questions is obvious: NO.

Other thing, what other people will tell about us... In my case, usually it'd be like this: I was walking outside, someone looked at me and then I'd suddenly think: I have something on my face, I look bad, he/she doesn't like this and that, I shouldn't look at this person, etc. The effect of it was that I was walking looking at the ground and if someone looked at me and I caught that look, I'd turn mine in a different direction. I was afraid of an eye contact, I was afraid that this person would start laughing at me, that I'd hear some bad comments. And again - it doesn't happen just like that! Everything has its own reasons that we're aware of or not.  
For example, several years ago I had very serious problems with a skin on my face, shoulders, cleavage and back and really, I'm completely serious here, it happened that I heard comments like: such a gross skin, I can't look, it grosses me out, let's sit somewhere else, she probably doesn't wash herself, etc. From complete strangers, in a crowd in metro or even just walking by someone on the street. Even a doctor told me once: you'll never find any job with a face like this. Now I'd answer this "nicely" but then I was just running away and then I was creating all these scenarios each time someone looked at me. I was also afraid to talk to a group of people because what if someone will shout that I'm this and that and the rest will start laughing?

In my opinion, people who really try to advice others like this, laugh at them, name-call, etc., have really bad lives and they want to put everything on someone else. So I started to think that if someone reacts kike that regarding to what I look like or what I do, this is NOT my problem, this is NOT about me. All of it are about what kind of experiences this person has, how they feel and how they handle their own problems. I think if a person was fine, he wouldn't feel this need to hurt someone else, this isn't natural. He'd rather walk by not saying anything.

Also, important questions are also: do I cause you any problem? What? Answer for these questions usually sound the same: I don't have a problem. If the fact that I wear heels hurt someone, someone felt threatened, felt some pain, I'd talk about it. But things like that happen very rarely (in my experience - never) so why would I worry about it? Why would I worry that my own friend tells me I should stop singing in a grocery store and when I ask why she says: because people are staring. Well, I don't care about people. If she told me that people are staring and so she feels embarrassed, I'd stop because I don't want my friend to feel like this because of what I'm doing. So I'd either stop singing, I'd keep doing it but quieter or I'd keep doing it without changes, depends. You know what I mean, don't you? And so if someone tells me that I look horrible and I shouldn't go out anywhere, I'll tell him: OK, you don't like the way I look! And I'll go away. Because an opinion like this one has no value to me.

I said it already some time ago but I'll say it again that there's a HUGE different in two versions of sharing your own opinion.
The first one is something like: you're horrible, you look disgusting, you shouldn't go out, do something with yourself, stop singing, behave like a normal person, sit like a girl, etc.
The second one: when you sing here everybody stares and I feel embarrassed, I don't really like this shirt you're wearing, when you don't wash yourself for a week I don't feel comfortable being with you.
Do you see a difference? If you don't like something, share it instead of attacking others and crossing their private and comfort zone.

There's one more thing that might seem weird at first but believe me, it works. When you want something and in your own head you hear that you shouldn't, it isn't proper and so on... Be this person who says that. Imagine that you're the one who tells you that it's not proper and then switch places and now reply to charges, defend yourself, ask questions, say you'll do what you want, etc. And keep switching places like this until you feel it's enough, the problem is solved and that the truth is that this person doesn't have anything to say after all.

When I pushed these voices away or I started to answer them, I began to think and care about myself instead of other people and I feel much better. Because my imagination works perfectly but the problem is that its experiences from the past make it show us negative scenarios. This is my decision if I listen to it or not. If I do then this fear will stop me from doing something I want. If I take this risk, I'll probably feel much better because these voices will stop coming, because I crossed some boundary and now I'll have a control over my life. And this is what it all is about!

What do you think about what I said? Do you have any other tips? Do you think these methods make sense? I'd be happy to read your opinions.


Talk to you next time!
Aga 



PS. And a song for the end :)
Lady Gaga & Beyonce - Telephone





Sunday, July 12, 2015

Jestem nieśmiała!



Hejka!

Dziś postanowiłam napisać Wam o czymś, co siedziało mi w głowie przez kilka ostatnich dni. Podpinam to pod serię o dzieciach, a spis poprzednich postów znajdziecie TUTAJ. A poprzedni post z wycieczek po okolicy, który był nieco spóźniony, przeczytać możecie po kliknięciu TU.


Wszystko, co zawarte w tym poście oparte jest na moich własnych doświadczeniach z mojego życia oraz na obserwowaniu innych. Wszystko jest moim prywatnym zdaniem, z którym nie wszyscy muszą się zgodzić. Jestem bardzo ciekawa Waszych opinii oraz doświadczeń, jeśli chcielibyście się nimi podzielić.


Wyobraźcie sobie 5-letnią blond dziewczynkę. Lubi śpiewać, ale nie robi tego zbyt często, bo zazwyczaj jest uspokajana: jesteś za głośno; przestań tak hałasować; nie mogę się skupić; usiądź i porysuj zamiast przeszkadzać. Przestała więc wyrażać swoje emocje poprzez śpiew, bo zrozumiała, że nie jest to mile widziane. Jest jej smutno, ale co może zrobić? Przecież jest o wiele słabsza niż dorosły, który tak usilnie ją uspokajał, więc nie mogła mu się postawić. Nie śpiewa już więc przy innych ludziach mimo próśb o to, gdy ktoś przychodzi w gości. Gdy odmawia w obawie, że znowu będzie to samo, słyszy: ona jest po prostu nieśmiała przy innych, normalnie się tak nie zachowuje.
Ojciec i ona są w sklepie spożywczym i podchodzi do nich jeden z jego kolegów, którego dziewczynka nigdy wcześniej nie widziała. Ów kolega ma dziwną bliznę na połowę twarzy i jedno oko bardziej przymknięte niż drugie. Podaje jej rękę całą w zadrapaniach i siniakach (później dowiedziała się, że miał wypadek na motorze). Dziewczynka przypomina sobie, jak jakiś czas temu ktoś z rodziny się na nią zdenerwował i powiedział jej: zobacz, widzisz tego pana tam na ławce? Jak się będziesz tak zachowywać, to cię mu oddam! Kolega taty przypomina jej o tym mężczyźnie, co sprawia, że jest wystraszona, zaczyna płakać i chowa się za nogami ojca. Temu robi się zapewne wstyd, że córka boi się jego kolegi przez to, jak wygląda i całą sytuację kwituje słowami: nie wiem, co z nią nie tak... Jest po prostu nieśmiała.
Ma teraz 6 lat i jest w domu swojej babci, do której mieszkania wchodzą goście. Podchodzi do niej jakaś starsza kobieta. Bierze ją na ręce, ściska, całuje w policzki. Dziewczynka czuje, że coś jest nie tak, nie ma pojęcia, kim jest ta pani i czego od niej chce. Próbuje się jakoś wyrwać z jej uścisku, bo czuje się bardzo niekomfortowo, po czym wychodzi do drugiego pokoju. Jej babcia mówi: oj, ona jest taka nieśmiała! Boi się ciebie! i wszyscy zaczynają się śmiać.
Gdy jest w zerówce i nauczycielka prosi ją, by podeszła do tablicy, ona nieszczególnie chce to zrobić. Nauczona pewnymi doświadczeniami z domu, ze sklepów, itp., boi się, że za moment ktoś zacznie się z niej śmiać, że będzie stroić sobie żarty. Nauczycielka mówi: nie bądź taka nieśmiała! Jako że ona zna już to słowo, spuszcza tylko wzrok i podchodzi do tablicy. Niestety, jej przypuszczenia okazują się słuszne. Pani dyktuje jej jedno słówko, które ma napisać. Pisze je więc, ale robi błąd, który oczywiście zostaje poprawiony przez nauczycielkę, a po tym cała sala zaczyna się śmiać... łącznie z ową nauczycielką.
Teraz jest końcówka podstawówki i ta sama dziewczynka jest raczej zamknięta w sobie, nie zwierza się z problemów, nie ufa ludziom, lubi być sama ze sobą. Nauczyła się przez te zaledwie kilka lat jej życia, że nawet we własnym domu nie może czuć się swobodnie. Często, gdy nie chce zrobić czegoś, o co proszą ją znajomi, słyszy od innych: zostaw ją, ona jest zbyt nieśmiała. Smuci się, ale skoro tyle osób ją tak nazywa, to chyba mają rację. Jest nieśmiała, coś jest z nią nie tak.
Gimnazjum i później technikum. Pytana o opisanie siebie, jedną z pierwszych rzeczy, o jakiej wspomina jest nieśmiałość. Tak bardzo wbiło jej się to w głowę, że przypisuje sobie tę cechę jako część jej charakteru, którego nie da się zmienić.

Tak, ta dziewczynka to ja.
Te krótkie historie będą miały swoje odniesienie do tego, co napiszę poniżej.

Jak już tu kiedyś wspominałam - wierzę całym sercem i rozumem, że każdy człowiek rodzi się z biała kartą. Według mnie nikt nie ma przypisanych żadnych cech charakteru, żadnych opinii, żadnych upodobań i wszystko kształtuje się w czasie dorastania. Głównymi czynnikami w owym kształtowaniu się człowieka są jego rodzice, którzy zazwyczaj są z dzieckiem przez pierwszy i najważniejszy okres jego życia, gdy poznaje świat od podstaw.

Według mnie nieśmiałość nie jest cechą charakteru, a już tym bardziej nikt się nieśmiałym nie rodzi. Nie jest to też uczucie czy emocja. To tylko słowo. Żadne dziecko nie nazwie samego siebie nieśmiałym, dopóki ktoś inny nie zacznie go tak nazywać. Za to sam może nazwać się wesołym, smutnym czy też złym na coś/kogoś (o ile ludzie wokół akceptują te "negatywne" emocje i dziecko jest wolne do wyrażania ich), bo te emocje są naturalne. Nieśmiałość naturalna nie jest i, w mojej opinii, krzywdzi ludzi pod wieloma względami.

Co to jest nieśmiałość i skąd się bierze? Zadałam sobie sama to pytanie kilka dni temu i tak sobie o tym myślałam przez ten czas. Stwierdziłam, że podzielę się z Wami moimi wnioskami. Wiem, że inni mogą mieć swoje własne pomysły i własne powody, więc bardzo chętnie poczytam o nich w komentarzach!

Według mnie pierwszym czynnikiem jest to, jak dziecko czuje się w domu. Bo w końcu gdy dostaje kary, gdy rodzice krzyczą, denerwują się często, biją (włączając w to klapsy), jest zestresowane, niespokojne. Boi się, bo nie wie, co się stanie dalej; nie wie czy zaraz nie zostanie przypadkiem znowu "sprowadzone do pionu", uspokojone, posłane do kąta. Jak się człowiek boi, to zamyka się w sobie. Jest wtedy bardzo uważny, śledzi każdy swój ruch. No i później nowo poznane osoby są w pewnym sensie zagrożeniem, bo skoro w domu dziecko nie może czuć się bezpiecznie i komfortowo, to jakim cudem może się tak czuć przy obcej osobie? Chowa się, nie ufa, wyobraża sobie, że coś sie stanie... po czym nazywane jest nieśmiałym. 
Często jest tak, że dzieci traktowane są jak jakiś obiekt muzealny. Wiecie, przychodzi ktoś do domu i nagle są prośby: a zatańcz, zaśpiewaj, pokaż jak rysujesz, powiedz to i tamto! Według mnie tego typu zachowania stawiają dzieci w bardzo niezręcznej sytuacji, bo często zwyczajnie nie mają ochoty na takie popisy i mają prawo odmówić wykonania czegoś, co wydaje się dla nich dziwne, nienaturalne. A gdy nie chcą wykonać polecenia, słyszą: no co ty, nie bądź taki nieśmiały! I w sumie to samo dzieje się w sytuacji, kiedy np. dziecko jest ze swoją mamą przez większość czasu i później nagle znajdzie się w otoczeniu zupełnie obcych ludzi, którzy zazwyczaj bardzo chcą je dotknąć, pomacać trochę, przytulić, pogadać jak do lalki.
Uważam, że duży wpływ ma również wyśmiewanie się z innych, ośmieszanie ich. Nie wydaje mi się, żeby ktokolwiek czuł się dobrze w sytuacji, gdy grupa ludzi śmieje się z tego, czego się np. obawia, czego nie lubi lub czego nie chce zrobić. Wydaje się to dość niekomfortowe i nagle człowiek nie wie, co ze sobą zrobić. I nieważne ile ten człowiek ma lat - 5 czy 25. Staje się mniej ufny i obawia się, że sytuacja ta znowu się powtórzy, więc zaczyna uważać co i kiedy mówi, a później nazywany jest nieśmiałym, bo np. już nie żartuje tak, jak kiedyś lub nie wygłupia się tak, jak kiedyś.
I wiecie, co jeszcze mi się wydaje? Myślę, że wpajanie dzieciom tych wszystkich zasad od małego - nie rób tego, nie wolno robić tamtego, pamiętaj, by nigdy nie mówić tego innym ludziom i siedź jak dziewczynka, a nie rozkraczasz się jak jakiś chłop! - sprawia, że nie są one wolne, nie są sobą i są bardzo uważne, ostrożne. Tym bardziej, że nie wiedzą tak naprawdę, co się stanie, gdy jednak zrobią to, co jest tak bardzo zakazane. I co wtedy się dzieje? Tak, nazywane są nieśmiałymi! 

To wszystko tak strasznie zostaje w głowie ludzi, że później bardzo ciężko się tego pozbyć. Najgorsze jest to, że wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego, jak to się wszystko zaczęło i kto jest za to odpowiedzialny, więc winią siebie samych i naprawdę przyklejają do siebie tę łatkę, która uniemożliwia im robienie rzeczy, na które mają ochotę. Przez strach, co ludzie powiedzą, jak wyjdą, jak będą wyglądać, co sobie rodzina pomyśli, itp. Wyrażenie "jestem nieśmiały" pozwala na odsunięcie od siebie wszelkich problemów, które zostają w środku na długi, długi czas i oznacza "boję się, jestem zestresowany, mam problem, nie ufam ci".

To uczucie, że ja chcę coś zrobić, ale nie mogę... Coś mnie blokuje, staję przed ścianą, której za nic w świecie nie przesunę, ale jednocześnie nie potrafię dokładnie powiedzieć, co to jest, dlaczego tak jest i jak to naprawić, jest okropne. Znam je bardzo dobrze i nigdy nie sprawiłabym, by moje dzieci czuły się tak samo.

I wiecie, co Wam powiem? Gdy przestałam się bać, co inni o mnie pomyślą, żyje mi się o niebo lepiej! Różnica jest niewyobrażalna. I wiem, że jeszcze troszkę pracy jest przede mną, ale to wszystko przyjdzie prędzej czy później. I Wam też tego życzę.


Do następnego!
Aga

I am shy!



Hey!

Today I decided to tell you something I've been thinking about for past several days. I'm going to add this to my series about children and the list with posts out there is HERE. And the previous post with trips in the area, that was a little late, is HERE.


Everything in this post is based on my own experiences from my own life and on watching others. Everything is my personal opinion which not everyone has to agree with. I'm very curious about your opinions and experiences, if you feel like sharing them.


Imagine a 5-year-old blond girl. She likes singing but she doesn't do it too often because she's usually calmed down: you're too loud; stop being so noisy; I can't focus; sit down and draw something instead of bothering me. She stopped expressing her emotions with singing because she understood that this isn't welcome. She's sad but what can she do? She's much weaker than adults who try to calm her down so much so she couldn't defend herself. She doesn't sing anymore in front of other people even when she gets requests to do so when someone comes to their house. When she refuses in fear that the same things will happen again, she hears: she's just shy in front of other people, she normally doesn't act like this.
A father and a daughter are in a grocery store. One of father's friends come closer to them, she didn't see him ever before. The friend has a weird scar on his face and one of his eyes is half-closed, the other one is normal. He gives a hand to her and it's all in bruises and scratches (later she'll learn than he had an accident on a motorcycle). The girls remembers a situation when some time before that someone from her family got upset with her and said: look, you see that man on the bench? If you keep acting like this, I'll give you to him! The father's friend reminds her about that man so she's afraid, close to crying and she's trying to hide behind her father's leg. He probably feels embarrassed that his daughter is afraid of his friend because of the way he looks so the only thing he says is: I don't know what's wrong with her... She's just shy.
She's 6 now and she's at her grandmother's house greeting guests. An old woman comes to her. She picks up the girl, hugs her, kisses in her cheeks. The girl feels that there's something wrong, she has no idea who this lady is and what she wants. The girl tries to go away because she feels very uncomfortable and then she goes to another room. Her grandmother says: oh, she's so shy! She's afraid of you! and everybody starts to laugh.
When she's in a kindergarten and her teacher asks her to come to the board, she doesn't really want to do so. She already has a lot of experiences from home, stores, etc., so she's afraid that it will happen again - someone will start laughing, making fun of her. The teacher says: don't be so shy! Since she knows this word already very well, she goes out there. Unfortunately, her imagination was right. The teacher tells her a word to write. She writes it but she makes a mistake which is obviously corrected by the teacher but then everybody starts laughing... and the woman too. 
Now it's almost the end of a primary school and the same girl is rather close in her own world, she doesn't share her problems, she doesn't trust people, she likes being with herself. She's learned during barely a few years that she can't feel comfortable even in her own house. Often when she doesn't want to do something other kids want to do, she hears: leave her alone, she's too shy. She's sad but if so many people call her like this, they must be right. She's shy and there's something wrong with her.
Secondary school and high school. Asked to describe herself, one of the first things that come to her mind is shyness. It's stuck in her head so much that she assign this feature as a part of her personality that is impossible to change.

Yes, this girl is me.
These short stories will have reference to what I'm going to type below.

Like I said some time ago - I believe with all my heart and mind that each person is born with a white card. In my opinion, nobody has any assigned personality features, any opinions, any likes and everything is developed while growing. Main factors in developing them are parents who usually are with children during their first and the most important time in their life when they start to learn world from basics.

I think that shyness isn't a personality feature and especially nobody is born being shy. It's not a feeling, not an emotion either. It's just a word. No child will call himself shy until someone else starts to call him like that. But the same child can call himself cheerful, sad or mad at someone (but only if people around accept his "negative" emotions and the kid is free to express them) because those emotions are natural. Shyness isn't natural and, in my opinion, hurts people in a lot of ways.

What's shyness and where does it come from? I asked myself this question a few days ago and I've been thinking about this the whole time since. I decided to share my thoughts with you. I know that others can have their own ideas and their own reasons and I'd like to read about them in the comments!

In my opinion, the first factor is how a child feels at home. Because if he gets punished, when parents yell at him, get upset often, beat him (including spanking), he's stressed, anxious. He's afraid because he doesn't know what will happen later; he doesn't know if he won't get calmed down again, if he won't have to go to "time out". When someone is afraid, he close himself. He's very careful, watches each step. And later each new met person is a threat in a sense because if he can't feel comfortable at home, how can he feel comfortable with a stranger? He hides, doesn't trust, imagines that something bad will happen... and then he's called shy. 
It happens often that children are treated as a museum exhibit. You know, someone comes to the house and there are requests like: dance for us, sing, show us how you draw, say this and that! I think that things like these put children in an awkward situation because they often don't feel like showing off like this and they have the right to refuse doing something that doesn't seem right for them, isn't natural. And when they don't want to something, they hear: hey, don't be so shy! And this happens when, for example, a child is with her mother almost the whole time and then suddenly she's in a group of different people who usually want to touch her, hug her, talk to her as if she was a doll.
I believe that a big influence has also making fun of someone, laughing at them. I don't think that anyone can feel well in a situation when a group of people laughs at them because of what they're afraid of, what they don't like or don't want to to. It seems not very comfortable and suddenly they don't know what to do with themselves. And it doesn't matter how old they are - 5 or 25. They become less trusting and they're afraid that moments like that will repeat so they start to be careful with what and when they say things and later they're called shy because, for example, they don't make jokes like before or they don't fool around like before.
And you know what else I think? I think that inculcating all those rules to children's heads from the very first day of their life - don't do this, you're not allowed to do that, remember not to say that to anyone and sit like a girl and not like some guy! - make them be less free, they're not themselves and they're careful. Especially when they don't really know what will happen if they decide to do what is prohibited. And what happens then? Yes, they're called shy. 

Everything like that stay in a head and it's hard to get rid of it. The worst thing is that a lot of people are not aware of the fact how it all started and who's responsible for this and so they blame themselves and they really glue this word to them that prevents them from doing what they want to. Because of the fear what other people will say, what they will look like, what their family will think, etc. A phrase "I'm shy" lets them to put their problems aside but they stay inside for a long, long time and this phrase means more or less "I'm afraid, I'm stressed, I have a problem, I don't trust you".

This feeling when I want to do something but I can't... Something blocks me, I'm in front of the wall that I can never move and at the same time I can't tell what it is exactly, why it is like this and how to fix it, is horrible. I know this very well and I'll never make my children feel the same.

And you know what? When I stopped being afraid of what other people will think, I have a much better life! The difference is unimaginable. And I know that there's still more to do in front of me but everything will come sooner or later. And I wish you the same.


Talk to you next time!
Aga

Saturday, May 16, 2015

Aktywne słuchanie cz. 3 - alternatywy do blokad.

// ENGLISH VERSION HERE //



Hejka!

Dzisiejszy post to kontynuacja części pierwszej - KLIK - oraz drugiej - KLIK. Ktoś w komentarzach napisał mi wtedy, że fajnie byłoby, gdybym podała przykłady alternatyw do każdej z blokad, o których pisałam. Pomyślałam, że jest to dobry pomysł i wydaje mi się, że to będzie dobre podsumowanie i wyczerpanie tematu. Trochę mi się z tym zeszło, ale cóż... Wiecie, jak to jest ;-)

Poniżej podaję każdą z blokad, pod jej nazwą trzy krótkie przykłady, pod nimi typowy dialog (#1), a pod nim dialog z użyciem aktywnego słuchania jako alternatywa (#2). Dodam krótkie komentarze do każdego z punktów, ale nie będę pisać pełnych wyjaśnień, bo zrobiłam to już w TYM poście, więc zapraszam serdecznie, by uniknąć wszelkich nieporozumień. W razie jakichś pytań czy wątpliwości - dajcie znać w komentarzach, bo jak wiecie - chętnie podyskutuję. O ile mam na to ochotę oczywiście :-)

Wszystko to tyczy się głównie dzieci, które dopiero poznają świat i ich charakter oraz poglądy kształtują się na podstawie ich wiedzy i ludzi, którymi się otaczają - to o tym głównie piszę na blogu! Chciałabym jednak zaznaczyć, że wszystkie posty tyczą się też wszystkich ludzi, nie tylko dzieci, którzy już co prawda mają dzieciństwo daleko za sobą, ale w których wszystkie doświadczenia zostają i chociaż zmienić ich nie można, to można pomóc!


UWAGA!
Wszystkie posty z tej serii są postami informacyjnymi, które oparte są na mojej własnej wiedzy zdobytej dzięki Nathanowi, jego, moim oraz naszym wspólnym doświadczeniu, obserwacjach, książkach (tych mniej popularnych) i rozmowach z innymi (tak z dziećmi, jak i z ich rodzicami oraz opiekunami). Moim celem nie jest obrażanie nikogo. To, co napisałam w tym poście to jedynie przykłady i nie twierdzę, że każdy zareagowałby w taki sam sposób!


Do rzeczy!

Na początek dodam taką małą grafikę, którą znalazłam w internecie... Widzicie tę małą różową chmurkę z napisem "interpretacja"? Aktywne słuchanie sprawia, że ta chmurka nie istnieje, więc zamiast interpretacji jest "odzwierciedlenie/powtórzenie", a potem "zrozumienie". Dlaczego? Dlatego, że dwie osoby mogą zinterpretować tę samą rzecz na milion różnych sposobów, przez co później pojawiają się konflikty...




1. Rozkazywanie:
- Przestań się nad sobą użalac!
- Nie mów tak!
- Nie można tak, idź tam i przeproś!

Komentarz: zignorowanie stanu dziecka; niezaakceptowanie jego uczuć, nie pozwolenie na wyrażenie emocji i na bycie szczerym; pouczanie.

Dialog #1
Dziewczynka: [płacze i krzyczy] Mamo, Maciek powiedział, że jestem brzydka, więc mu powiedziałam, że jest głupi i żeby spadał! Strasznie było mi smutno, czuję się tak beznadziejnie!
Mama: Przestań się nad sobą tak użalać! Nie można tak mówić!
Dziewczynka: Ale to on zaczął!
Mama: Powiedziałam coś! Idź tam i go przeproś. Nigdy nie mów tak brzydko do nikogo!

Dialog #2
Dziewczynka: [płacze i krzyczy] Mamo, Maciek powiedział, że jestem brzydka, więc mu powiedziałam, że jest głupi i żeby spadał!
Mama: Naprawdę nie spodobało ci się to, co Maciek ci powiedział!
Dziewczynka: Ani trochę! Zrobiło mu się smutno i też chciałam go zranić!
Mama: Aaa, czyli było ci smutno, kiedy powiedział, że jesteś brzydka, dlatego chciałaś się jakoś odpłacić, żeby on zobaczył, jak to jest, gdy jego skomentuje w taki sposób.
Dziewczynka: Tak! Dobrze mu tak. [uśmiecha się]
Mama: Cieszysz się, że to zrobiłaś!
Dziewczynka: No... Ale teraz chyba jemu jest smutno. Chyba pójdę do niego...


2. Ostrzeżenia, zastraszanie:
- Nigdy nie znajdziesz pracy, jeśli nie będziesz się uczyć.
- Lepiej przestań płakać, bo...
- Jeśli będziesz się tak zachowywać, to nikt cię nie będzie lubił.

Komentarz: nieakceptacja dziecka lub/i jego zachowania, co spowodować może późniejszy strach przed mówieniem rodzicowi czegokolwiek; strach przed tym, że nie będzie się zaakceptowanym, że własne uczucia nie są w ogóle ważne i lepiej je ukryć, niż później mieć problemy.

Dialog #1
Chłopak: Nienawidzę tej szkoły i tego, ile nam zadają! Nie odrabiam dzisiaj lekcji.
Tata: Masz iść do pokoju i odrobić lekcje, to twój obowiązek! I lepiej przestań się tak zachowywać, bo dostaniesz szlaban.
Chłopak: Ale tato, to nawet nie jest mi do niczego potrzebne i nigdy nie będzie!
Tata: OK, w ogóle olej szkołę, ale jak tak dalej będziesz robił, to skończysz na sprzątaniu ulic! Chociaż do tego też pewnie niedługo będą wymagać matury, więc nawet takiej pracy nie dostaniesz!

Dialog #2
Chłopak: Nienawidzę tej szkoły i tego, ile nam zadają! Nie odrabiam dzisiaj lekcji.
Tata: Masz całkowicie dość szkoły i nie masz zamiaru robić lekcji dzisiaj!
Chłopak: Tak, nic tam mi do życia nie jest potrzebne i nigdy nie będzie.
Tata: Uważasz, że to, czego cię uczą, nie jest i nie będzie ci do niczego potrzebne, więc to oczywiste, że nie widzisz sensu w tym, by to robić.
Chłopak: No dokładnie! Ty to mnie tak rozumiesz!


3. Moralizowanie, kazania, wykłady:
- Życie jest brutalne, nic nie poradzisz!
- Nie powinnaś się tak martwić.
- To twój obowiązek/powinnaś...

Komentarz: totalne ignorowanie drugiej osoby oraz jej problemów i uczuć; pokazanie braku wiary w jej możliwości; powodowanie wejścia w stan obronny.

Dialog #1
Żona: Nic od rana mi nie wychodzi! Wszystko nie tak. Zaraz muszę wyjść, a ani makijaż mi nie wyszedł, ani włosy mi się nie układają. Najchętniej zakopałabym się w kołdrę i spędziła w łóżku cały dzień!
Mąż: Weź nie dramatyzuj! Takie jest życie - nie wszystko zawsze jest super.
Żona: No łatwo ci tak mówić! Mam dziś ważne spotkanie, a już teraz jestem zdenerwowana i płakać mi się chce, bo nawet nie chcesz mnie wesprzeć!
Mąż: Oj, nie powinnaś się tak przejmować. Weź głęboki wdech i rób to, co powinnaś.

Dialog #2
Żona: Nic od rana mi nie wychodzi! Wszystko nie tak. Zaraz muszę wyjść, a ani makijaż mi nie wyszedł, ani włosy mi się nie układają. Najchętniej zakopałabym się w kołdrę i spędziła w łóżku cały dzień!
Mąż: Widzę, że jesteś bardzo sfrustrowana! Ledwo wstałaś i już same problemy, więc nawet nie masz teraz ochoty wyjść z domu, bo od rana nic nie wychodzi.
Żona: Tak! Mam nadzieję, że chociaż spotkanie dobrze mi pójdzie...
Mąż: Chciałabyś, żeby po tym całym złym poranku późniejsze spotkanie dobrze ci poszło!


4. Radzenie, dawanie gotowych rozwiązań:
- Myślę, że to jest lepsza opcja...
- A próbowałaś może...
- Jeśli zrobisz tak..., to lepiej ci to wyjdzie.

Komentarz: brak wiary w możliwości drugiej osoby do poradzenia sobie z własnym problemem, uważanie jej za głupią, niedoświadczoną, itp.; odcinanie możliwości do samodzielnego myślenia.

Dialog #1
Siostra: OK, nie mam pojęcia, co mam zrobić... Kompletnie nie umiem na ten sprawdzian, bo naprawdę mam problemy z fizyką i naprawdę nie chcę tam iść i dostać kolejnej jedynki i znowu płakać. Zostaję w domu dzisiaj!
Brat: Myślę, że lepiej byłoby, gdybyś jednak poszła i nie miała zaległości, niż żebyś potem musiała kombinować, jak to usprawiedliwić.
Siostra: Ale ja wolę mieć dzień zaległości, niż znowu wstydzić się po lekcji, jak wszyscy będą rozmawiać o wynikach, a ja nic nie będę wiedziała!
Brat: A poszłaś na jakieś korki czy coś? Jeśli nie, to powinnaś to zrobić, bo wtedy więcej byś umiała. Myślę, że teraz dobrym pomysłem byłoby to, żeby ktoś ci ewentualnie pomógł.

Dialog #2
Siostra: OK, nie mam pojęcia, co mam zrobić... Kompletnie nie umiem na ten sprawdzian, bo naprawdę mam problemy z fizyką i naprawdę nie chcę tam iść i dostać kolejnej jedynki i znowu płakać. Zostaję w domu dzisiaj!
Brat: Stwierdziłaś, że lepszym pomysłem jest zostanie w domu, niż pójście do szkoły i przeżywanie ponownych rozczarowań i smutków przez kolejną jędynkę z fizyki, którą możesz dostać.
Siostra: Tak, to nie jest fajne uczucie. Tylko że jak nie pójdę, to będę miała nieusprawiedliwiony dzień, a sprawdzian i tak będę musiała napisać prędzej czy później.
Brat: Hmm, czyli z jednej strony nie chcesz iść, by uniknąć sprawdzianu, a z drugiej stwierdziłaś, że jak nie pójdziesz to sprawdzian i tak będziesz musiała napisać później, a dodatkowo będziesz miała nieusprawiedliwiony dzień.
Siostra: Dobra... Chyba jednak pójdę do tej szkoły. Najwyżej nie będę rozmawiać o tym z nikim już po.


5. Używanie logicznych argumentów, wykłócanie się:
- Tak, ale...
- Nie masz racji, bo...
- Fakty mówią, że...

Komentarz: zarzucanie drugiej osobie kłamstwa; powodowanie kłótni; ignorowanie zdania drugiej osoby; sprawianie, że ta druga osoba poczuje się gorsza.

Dialog #1
Babcia: No i gdy tam poszłam, to lekarz powiedział mi, że mnie nie przyjmie, bo nie jestem wystarczająco chora!
Dziadek: Weź, co ty gadasz. Na pewno tak nie powiedział.
Babcia: No mówię ci, przecież pamiętam!
Dziadek: Tak, ale na pewno o co innego mu chodziło. Przecież on nie ma prawa tak powiedzieć.

Dialog #2
Babcia: No i gdy tam poszłam, to lekarz powiedział mi, że mnie nie przyjmie, bo nie jestem wystarczająco chora!
Dziadek: Powiedział, że nie jesteś wystarczająco chora?! Wydajesz się zirytowana z tego powodu!
Babcia: Tak, bo co ma mi się dziać, żeby doktor chciał mnie zbadać? Mam krwawić ze wszystkich otworów, jakie mam?!
Dziadek: Nie jesteś pewna, o co mu chodziło! Myślisz, że wyraźnie musiałoby się coś z tobą dziać, żeby chciał cię przyjąć.


6. Krytykowanie, ocenianie, oczernianie, niezgadzanie się:
- Po prostu ci się nie chce!
- To twoja wina.
- Nie masz racji.

Komentarz: wszystko jest winą osoby, która ma problem; coś jest z nią nie tak; powodowanie zamknięcia się drugiej osoby i nie posiadanie chęci do zwierzania się; pokazywanie braku akceptacji i wsparcia.

Dialog #1
Dziecko: Dostałem jedynkę ze sprawdzianu, bo byłem taki zmęczony, że nie byłem w stanie się skupić.
Mama: Ta, zmęczony! Nie chce ci się i to twoja wina, że dostałeś jedynkę - nie uczyłeś się wystarczająco. Nie zgadzam się, że jesteś zmęczony, czym niby?!

Dialog #2
Dziecko: Dostałem jedynkę ze sprawdzianu, bo byłem taki zmęczony, że nie byłem w stanie się skupić.
Mama: Rozumiem, czujesz się wykończony i oczywiście, że ciężko jest się skupić, gdy jest się tak bardzo zmęczonym!


7. Chwalenie, nagradzanie:
- Dobra z ciebie dziewczynka!
- Świetnie ci idzie.
- Jesteś taka mądra.

Komentarz: pokazywanie, że dziecko jest dobre/grzeczne/urocze tylko wtedy, gdy robi to, co rodzic chce; nakładanie na dziecko wysokich wymagań i standardów; manipulacja; trenowanie (w końcu jak się trenuje psy to daje im się smakołyki za każdym razem, gdy zrobią to, co właściciel chce - tak samo widzę dawanie wszelkich nagród jak naklejki, cukierki, czy nagrody słowne w stylu "jaki ty jesteś grzeczny" i nazywam rzeczy po imieniu tak, jak ja to widzę - ludzie trenują swoje dzieci w taki sam sposób, jak inni trenują psy czy też zwierzęta w cyrku).

Dialog #1
Mama: Antek, chciałabym, żebyś posprzątał ze stołu.
(...)
Syn (lat 7): Mamo, posprzątałem ze stołu tak, jak prosiłaś.
Mama: Jesteś takim grzecznym i super chłopcem, bo zrobiłeś to, o co cię poprosiłam i nawet nie chciałeś mówić, że zaraz ani nic! Masz tutaj cukierek w nagrodę!

Dialog #2
Mama: Antek, chciałabym, żebyś posprzątał ze stołu, bo ja dzisiaj jestem bardzo zmęczona po całym dniu i naprawdę marzę o tym, żeby po prostu usiąść i nic nie robić przez jakiś czas.
(...)
Syn: Mamo, posprzątałem ze stołu tak, jak prosiłaś.
Mama: To, że posprzątałeś ze stołu oznacza, że mogę odpocząć i nie muszę więcej dzisiaj pracować, więc jestem wdzięczna!


8. Wyśmiewanie, zawstydzanie, wyzywanie:
- Powinnaś się wstydzić!
- Ale dzieciak z ciebie!
- Martwienie się tym to głupota.

Komentarz: wysyłanie wiadomości, że dziecko jest niczego nie warte, że jest głupie; sprawianie, że dziecko zamknie się w sobie, że będzie bało się robić cokolwiek samemu i będzie zależne od innych.

Dialog #1
Dziewczynka: Tatooooo, zobacz! [płacze; pokazuje na kosmetyki mamy, które niechcący zwaliła na podłogę]
Tata: Jaka z cienie niezdara!!
Dziewczynka: Ale to niechcący!
Tata: Normalnie zachowujesz się, jakbyś chodzić nie umiała - wiecznie tylko coś psujesz. Posprzątaj to.

Dialog #2
Dziewczynka: Tatooooo, zobacz! [płacze; pokazuje na kosmetyki mamy, które niechcący zwaliła na podłogę]
Tata: Kosmetyki upadły na podłogę? Wydajesz się smutna z tego powodu!
Dziewczynka: Tak, bo to ulubione kosmetyki mamy i je zwaliłam niechcący! Co, jak się wkurzy?
Tata: Obawiasz się, że mama będzie na ciebie zła.
Dziewczynka: Pomożesz mi posprzątać?


9. Analizowanie:
- Robisz z siebie po prostu ofiarę.
- Ale tak naprawdę chodzi ci o to, że...
- Oj, jesteś po prostu znudzony.

Komentarz: ignorowanie problemu i stanu drugiej osoby; wmawianie jej, że nie ma racji w kwestii swoich własnych uczuć; pokazywanie braku wiary w drugą osobę; stawianie kogoś pod ścianą.

Dialog #1
Chłopak: Nic mi nie wychodzi w życiu. Nic mi się już nie chce.
Dziewczyna: Oj, tak naprawdę szukasz tylko powodu, żeby trochę ponarzekać.
Chłopak: Co? Nieprawda! Źle się czuję i chciałem się tym podzielić!
Dziewczyna: Robisz z siebie ofiarę.

Dialog #2
Chłopak: Nic mi nie wychodzi w życiu. Nic mi się już nie chce.
Dziewczyna: Nie masz na nic ochoty, skoro i tak nie wychodzi ci to, co chcesz!
Chłopak: No, dokładnie. Tak jakby wszystko, czego się dotknę, zaraz się psuje...
Dziewczyna: Czyli nieważne, co chcesz zrobić - nie idzie nic, czego się dotykasz!


10. Pocieszanie:
- Wszystko będzie dobrze!
- Głowa do góry!
- Za kilka lat będziesz się z tego śmiać!

Komentarz: całkowite ignorowanie drugiej osoby we wszystkich kwestiach; pokazywanie, że negatywne emocje są złe i nie powinno się ich pokazywać oraz że powinno się uśmiechać i udawać, że wszystko jest ok nawet wtedy, gdy czyjeś serce pęka.

Dialog #1
Ciotka: Chodzisz taki smutny i martwię się o ciebie.
Wujek: Jak mam nie być smutny. Nie dość, że moja matka zmarła, to w dodatku straciłem pracę.
Ciotka: Wszystko będzie dobrze, zobaczysz! Znajdziesz pracę za jakiś czas, a co do mamy... Przykro mi, ale wiesz, jak to się mówi - czas leczy rany.
Wujek: Ta, łatwo ci mówić...

Dialog #2
Ciotka: Chodzisz taki smutny i martwię się o ciebie.
Wujek: Jak mam nie być smutny. Nie dość, że moja matka zmarła, to w dodatku straciłem pracę.
Ciotka: Wszystko zwaliło ci się na głowę. Twoja mama zmarła i potem jeszcze straciłeś pracę... Nie masz w sumie powodów do uśmiechu.
Wujek: Dokładnie tak.


11. Dopytywanie:
- Dlaczego to zrobiłeś?
- Naprawdę chcesz to powiedzieć?
- Co zrobiłeś?

Komentarz: manipulowanie drugą osobą i kierowanie jej w taki sposób, by rozmówca usłyszał odpowiedź, jakiej oczekuje; ukrywanie swoich własnych uczuć; zastraszanie.

Dialog #1
Dziecko: [uderzyło się w rękę i głośno płacze]
Tata: Dlaczego jesteś taka niegrzeczna?!
Dziecko: Uderzyłam się w rękę! To boli!
Tata: Dlaczego nie usiądziesz w ciszy i się nie uspokoisz?!

Dialog #2
Dziecko: [uderzyło się w rękę i głośno płacze]
Tata: Oj, wszystko ok?! Uderzyłaś się w rękę?
Dziecko: Tak, strasznie boli!
Tata: Widzę, że bardzo cierpisz!


12. Rozpraszanie, wycofanie, sarkazm:
- Porozmawiajmy o czymś przyjemniejszym.
- Twoja historia przypomina mi o...
- Może w ogóle zostań prezydentem od razu!

Komentarz: wysyłanie wiadomości, że powinno się unikać wszelkich problemów, udawać, że one nie istnieją; pokazywanie, że problemy drugiej osoby są nieważne; pokazywanie braku zainteresowania drugą osobą; powodowanie sytuacji z brakiem jakiegokolwiek rozwiązania.

Dialog #1
Dziewczyna: Zbliża się dzień matki... Ja strasznie tęsknię za swoją mamą! [ma łzy w oczach] Ja to bym jej dawała kwiaty codziennie, a nie tylko raz w roku.
Koleżanka: Ehh... To przymomina mi o mojej znajomej, która...
Dziewczyna: [przestaje mówić]
Koleżanka: Ale weź, nie smućmy się, porozmawiajmy o czymś weselszym! Jak tam impreza?

Dialog #2
Dziewczyna: Zbliża się dzień matki... Ja strasznie tęsknię za swoją mamą! [ma łzy w oczach] Ja to bym ją kochała cały czas i dawałabym jej kwiaty codziennie, a nie tylko raz w roku.
Koleżanka: Jesteś smutna, bo tęsknisz za swoją mamą... Chętnie codziennie pokazywałabyś fakt, że ją kochasz!
Dziewczyna: Tak... A jedyne, co mogę to jeździć na cmentarz i chciałabym o wiele więcej.
Koleżanka: Jeżdżenie na cmentarz w ogóle ci nie starcza.



UWAGA!
Aktywne słuchanie może być używane nie tylko wtedy, gdy pojawia się problem, ale również wtedy, gdy ktoś jest szczęśliwy/podekscytowany/wesoły/itp., np.:
- OMG, OMG, Mateusz zaprosił mnie na randkę!
- Jesteś bardzo podekscytowana z tego powodu!
lub gdy chcemy się upewnić, że rozumiemy, co druga osoba do nas mówi, np.:
- No i mama jego ojca powiedziała, że ich ciotka kupiła tego psa, których właściciele zabili te dwa koty, o których powiedziała mi siostra mojego kolegi. I tak bardzo mi żal tej koleżanki, która to wszystko widziała!
- Czyli... Mówisz, że...?



To by było tyle na dzisiaj. Mam nadzieję, że podałam Wam tyle informacji, ile potrzebowaliście! Jakieś opinie na ten temat?


Do następnego!
Aga



PS. Przypomniało mi się coś a'propos tego postu. Czytałam w internecie niedawno historie rodziców i ich dzieci, które to podobno zawsze potrafią powiedzieć coś zabawnego, sprytnego. Jedna z historii była o tym, jak to mama wychowuje swoje dziecko twardo; uczy je, że nie powinno się płakać; że trzeba zacisnąć zęby i znieść ból, cokolwiek by to nie było. Pewnego dnia wracała ze swoją pięcioletnią córką z zakupów. Dziewczynka niosła dwie siatki i gdy wchodziła po schodach, to zachwiała się i uderzyła o kaloryfer. Jej matka nie zrobiła nic - stała tylko na górze i obserwowała swoje dziecko, czekając na to, co mała zrobi. Ta spuściła głowę, poleciało jej kilka łez, wzięła kilka głębokich wdechów i powiedziała: "już grzeją". Matka była z niej dumna.
Nie wiem czy historia prawdziwa, czy nie, ale wiem, że takie rzeczy zdarzają się o wiele częściej, niż sobie to wyobrażam. Krew mrozi mi się w żyłach, gdy czytam tego typu rzeczy...

PS2. Dzięki za 300,000 wyświetleń!!!!! :-))

Active listening - part 3 - alternatives to roadblocks.

// POLISH VERSION HERE //



Hey!

Today's post is a continuation of a part one - CLICK - and part two - CLICK. Someone commented one of those posts saying that it'd be cool for me to give you guys some examples of alternatives to each roadblock I talked about. I thought it was a good idea and I think it'll be a good summation. It's been a while but... You know how it is ;-)

Below you can find each of the roadblocks, below each one there are short examples and below them a typical dialogue (#1) and then active listening as an alternative (#2). I added some short comments to each one but I won't explain it completely because I already did in in THIS post so I invite you to check it out so to avoid any misunderstandings. If you have any questions or doubts - feel free to post them in comments because as you know - I like to discuss whatever it is. If I feel like it of course :-)

Everything is mostly about children who just started to learn about the whole world around them and their personality and opinions are based on their knowledge and people they're with - this is what I talk about here mostly! I'd like to highlight the fact that all the posts in this series are about all the people, not only children, who were children a while ago but who have all the experiences in their heads and even though it's impossible to change it, it's still possible to help!


Let's go!


1. Commands:
- Stop feeling sorry for yourself!
- Don't say that!
- You can't do that, go there and say you're sorry!

Comment: ignoring a state a child is in; not accepting his feelings; not letting him to express his emotions and to be honest; teaching.

Dialogue #1
Girl: [crying and yelling] Mom, Maciek said that I'm ugly so I told him he's stupid and to butt off! I was very sad and I feel hopeless.
Mom: Stop feeling sorry for yourself! You can't say things like that!
Girl: But he started this!
Mom: I told you something! Go and apologize him. You can never say such rude things to anyone!

Dialogue #2
Girl: [crying and yelling] Mom, Maciek said that I'm ugly so I told him he's stupid and to butt off! I was very sad and I feel hopeless.
Mom: You really didn't like that Maciek said!
Girl: Not at all! I was sad and I wanted to hurt him too!
Mom: Ohh, so you were sad when he said that you're ugly and so you wanted him to pay for that and to show him how it feels when you tell someone something like this.
Girl: Yes! Good. [smiling]
Mom: You're happy you did it!
Girl: Yep... But now he's sad. I think I'll go to see him...


2. Warnings, threatening:
- You'll never find a job if you don't study.
- You better stop crying because or else...
- If you keep doing this, nobody will like you.

Comment: not accepting a child and/or his behavior what may cause being afraid of sharing anything with a parent; a fear of not being accepted and that one's feelings aren't important at all and so it's better to hide them instead of having problems later.

Dialogue #1
Boy: I hate this school and how much homework they give us! I'm not doing my homework today.
Dad: You are to go to your room and do your homework, this is your responsibility! And you better stop acting like this or else you'll be grounded.
Boy: But dad, I don't even need it and I'll never do!
Dad: OK, just ignore school all together but if you keep doing this, you'll end up cleaning streets! Although, it's possible you'll need your finals to even clean streets so you won't get even a job like this!

Dialogue #2
Boy: I hate this school and how much homework they give us! I'm not doing my homework today.
Dad: You're fed up with school and you're not going to do your homework today!
Boy: Yes, I don't need that and I'll never do.
Dad: You figured you don't need it and you will never do so it's obvious that you don't see any sense in doing it.
Boy: Exactly! You understand me completely!


3. Morals, preaching, lectures:
- Life is brutal, you can't change it!
- You shouldn't worry so much.
- This is your responsibility/you ought to...

Comment: a complete ignorance of another person and her problems and feelings; showing a lack of faith in one's capabilities; causing being defensive in another person.

Dialogue #1
Wife: Nothing has been working since the morning! Everything is wrong. I need to go out in a minute and either make up is fine or my hair looks good. I'd rather stay in bed and spend there the whole day!
Husband: Don't dramatize! This is life - not everything is always perfect.
Wife: It's easy to say for you! I have an important meeting today and I'm already nervous and about to cry because you don't even want to support me!
Husband: Oh, you shouldn't worry so much. Take a deep breath and do what you should.

Dalogue #2
Wife: Nothing has been working since the morning! Everything is wrong. I need to go out in a minute and either make up is fine or my hair looks good. I'd rather stay in bed and spend there the whole day!
Husband: I see you're very frustrated! You barely got up and you already meet all these problems so you don't even feel like going out.
Wife: Yes! I hope the meeting will go well at least...
Husband: You'd like this meeting to go well after this not pleasant morning!


4. Advice, ready solutions:
- I think this is a better way...
- Have you maybe tried...
- If you do it this way..., it'll be better.

Comment: not believing that another person is able to solve her own problem, thinking she's stupid, not experienced, etc.; taking an opportunity to independent thinking away from this person.

Dialogue #1
Sister: OK, I have no idea how to do it... I completely don't know anything for my exam because I truly have problems with physics and I really don't want to go there and get another F and cry again. I'm going to stay home today!
Brother: I think it'll be better for you to go instead of having arrears and then thinking of ways how to catch up.
Sister: But I prefer to have one day like this than to feel embarrassed after the class when everyone will talk about results and I won't know anything!
Brother: Did you have any private lessons or something? If not, you should do it because then you'll know more. I think it's a good idea to have someone to help you now.

Dialogue #2
Sister: OK, I have no idea how to do it... I completely don't know anything for my exam because I truly have problems with physics and I really don't want to go there and get another F and cry again. I'm going to stay home today!
Brother: You figured it's a better idea to stay home than to go to school and experience more disappointments and sadness because of another F you might get.
Sister: Yes, this is not a cool feeling. But if I don't go, I'll miss the whole day and I'll have to take this exam sooner or later.
Brother: Hmm, so on one hand you don't want to go to avoid this exam and on the other one you figured if you don't go today, you'll still have to take it later and moreover, you'll have one missed day.
Sister: Okay... I think I'll go. In worst case I won't talk to anyone after the class.


5. Logic arguments, arguing:
- Yes but...
- You're not right because...
- Facts say...

Comment: telling another person she's lying; causing an argument; ignoring another person's mind; causing a feeling of feeling worse.

Dialogue #1
Grandmother: And so I went there and the doctor told me he wouldn't see me because I wasn't sick enough!
Grandfather: What are you talking about. I'm sure he didn't say that.
Grandmother: I'm telling you, I remember!
Grandfather: Yes but he surely meant something different. He can't say things like that.

Dialogue #2
Grandmother: And so I went there and the doctor told me he wouldn't see me because I wasn't sick enough!
Grandfather: He said you were not sick enough?! You seem annoyed because of that!
Grandmother: Yes because what kind of a condition should I be in so he would want to see me? I should bleed from all the holes I have?!
Grandfather: You're not sure what he meant! You think you'd have to be visibly hurt so he'd want to see you then.


6. Criticism, judging, vilification, disagreeing:
- You're just lazy!
- It's your fault.
- You're not right.

Comment: everything is a fault of a person with a problem; there's something wrong with this person; causing another person to close herself and not to want to share; showing a lack of acceptance and support.

Dialogue #1
Child: I got a F from my exam because I was so tired that I wasn't able to focus.
Mom: You, tired! You're lazy and it's your fault you got F - you didn't study enough. I don't agree that you're tired, by what?!

Dialogue #2
Child: I got a F from my exam because I was so tired that I wasn't able to focus.
Mom: I understand, you feel tired and it's obvious it's hard for you to focus when you feel like that!


7. Praising:
- You're a good girl!
- You're doing a good job.
- You're absolutely right.

Comment: showing that a child is good/nice/cute only when he does whatever his parents want him to; putting high expectations and standards on a child; manipulation; training (when you train a dog you give him some goodies when he does something you want him to - I see praising children in the same way including all the rewards like stickers, candies or words like "you're such a good boy" and I name things the way I see them - people train their children in the same way like others train their dogs or animals in a circus).

Dialogue #1
Mom: Antek, I'd like you to clean from the table.
(...)
Son (7yo): Mom, I cleaned the table, like you wanted.
Mom: You're such a nice and great boy because you did what you wanted me to do and you didn't even want to say "later" or anything! Here you have a candy as a reward!

Dialogue #2
Mom: Antek, I'd like you to clean the table because I'm very tired after the whole day and I'm truly dreaming of sitting down and not doing anything for a while.
(...)
Son: Mom, I cleaned the table, as you asked.
Mom: The fact that you cleaned the table means that I can rest now and I don't have to work anymore so I appreciate it!


8. Ridicule, name-calling, embarrassing:
- You should be ashamed!
- You're such a baby...
- Worrying about this is stupid.

Comment: sending a message that a child isn't worth anything, is stupid; causing a child to close himself; causing a fear in a child that he won't be able to do anything by himself and will be dependent on others.

Dialogue #1
Girl: Daaaaaaaaaad, look! [crying; showing her mother's cosmetics which she unwittingly dropped on the floor]
Dad: You're such a slouch!
Girl: But I didn't want to!
Dad: You're acting like you can't walk - you break something all the time. Clean it up.

Dialogue #2
Girl: Daaaaaaaaaad, look! [crying; showing her mother's cosmetics which she unwittingly dropped on the floor]
Dad: Make up stuff fell on the floor? You seem sad because of that!
Girl: Yes because these are mom's favorites and I dropped them accidentally! What if she gets mad?
Dad: You're afraid she'll get mad at you.
Girl: Will you help me clean?


9. Analyzing: 
- You're making a victim out of yourself.
- What you really mean is...
- Oh, you're just bored.

Comment: ignoring another person's problem and state he's in; telling him that he's not right with his own feelings; showing a lack of faith in that person; putting this person by the wall with no way out.

Dialogue #1
Boy: I mess up everything. I don't feel like doing anything now.
Girl: Oh, you're just looking for a reason to complain.
Boy: What? Not true! I feel bad and I wanted to share that!
Girl: You're making a victim out of yourself.

Dialogue #2
Boy: I mess up everything. I don't feel like doing anything now.
Girl: You don't feel like doing anything since nothing really works!
Boy: Indeed. As if everything I touch, break...
Girl: So it doesn't matter what you want to do - nothing you touch works!


10. Comforting:
- Everything will be alright!
- Just smile!
- You'll laugh at this in the future!

Comment: a complete ignoring another person in all the ways; showing that negative emotions are bad and you shouldn't show them and you should smile and pretend everything is fine even though your heart is broken.

Dialogue #1
Aunt: You're so sad and I'm worried about you.
Uncle: How can I not be sad? Not only that my mother died but also I lost my job.
Aunt: Everything will be fine, you'll see! You'll find a job soon and if it comes to your mom... I'm sorry but you now what people say - time heals wounds.
Uncle: Yea, it's easy to say...

Dialogue #2
Aunt: You're so sad and I'm worried about you.
Uncle: How can I not be sad? Not only that my mother died but also I lost my job.
Aunt: Everything fell on your head. Your mother died and you lost your job... You don't really have any reasons to smile.
Uncle: Exactly.


11. Asking questions:
- Why did you do it?
- You really want to say that?
- What did you do?

Comment: manipulating another person and directing her in the way you'll hear an answer you wait for; hiding your own emotions; intimidation.

Dialogue #1
Child: [hit her hand and now she's crying loudly]
Dad: Why are you so rude?!
Child: I hit my hand! It hurts!
Dad: Why don't you sit down quietly and calm down?!

Dialogue #2
Child: [hit her hand and now she's crying loudly]
Dad: Oh, you're ok?! You hit your hand?
Child: Yes, it hurts a lot!
Dad: I see you're suffering a lot!


12. Distraction, withdrawal, sarcasm:
- Let's talk about something more pleasant.
- Your story reminds me of...
- Maybe just become a president!

Comment: sending a message that the girl should avoid all the problems, she should pretend that they don't exist; showing that her problems don't matter; showing a lack of interest in another person; causing a situation in which there will be no solution for a problem which is ignored.

Dialogue #1
Girl: Mother's Day is coming... I miss my mom so much! [tears in her eyes] I'd give her flowers every day, not only once a year.
Friend: Ehh... This reminds me about my friend who...
Girl: [stopped talking]
Friend: But hey, let's not be sad, let's talk about something more pleasant! How was the party?

Dialogue #2
Girl: Mother's Day is coming... I miss my mom so much! [tears in her eyes] I'd give her flowers every day, not only once a year.
Friend: You're sad because you miss your mom... You'd like to show her everyday that you love her!
Girl: Yes... And the only thing I can do is going to a cemetery and I'd like much more.
Friend: Going to the cemetery is not enough for you at all.


Please note!
It's OK to use active listening not only when you have a problem but also when you're happy/excited/etc., for example:
- OMG OMG, he invited me for a date!
- You're very excited about this!
or when we want to make sure we understand what another person is saying to us, for example:
- And so his father's mother said that their aunt bought this dog which owners killed those two cats which I learned about from my friend's sister. And I feel so sorry for this girl who saw all that!
- Wait... So you're saying that...?


That's all for now. I hope I gave you as much information as you needed! Any opinions?


Talk to you next time,
Aga

Sunday, May 3, 2015

Jesteś wysoka, więc powinnaś być bardziej konserwatywna, bo twoje nogi wyglądają wyzywająco i to jest ZŁE!

// ENGLISH VERSION HERE //


Hejka!

Dzisiejsza notka z serii "misz-masz". Jest niedzielny poranek, słoneczko świeci, na dworze baaaardzo ciepło, Alicia u Fang, a Nate jeszcze śpi. Nie mam jeszcze planów na dziś, ale pewnie gdzieś pójdziemy lub posiedzimy po prostu na zewnątrz, pogramy w piłkę czy cokolwiek. Czas się zrelaksować po składaniu mojej aplikacji, o której wspominałam TUTAJ, a którą wysłałam wczoraj i od momentu wysłania przestałam być taka pewna, że na pewno mam wszystko, czego potrzebowałam. No ale to normalne. Przy okazji zapraszam do polubienia fejsa TUTAJ.

Piosenka na umilenie czasu!




***


Ostatnio Alicia powiedziała mi, że chciała ze mną porozmawiać. Powiedziała: Aga, this is serious... but not too serious. Usiadłyśmy więc i zaczęła mi opowiadać różne rzeczy i popłakała się po jakimś czasie mówiąc mi, że bardzo cieszy się, że mnie ma oraz że mnie kocha i dobrze się ze mną czuje. Zapytałam, skąd ten smutek powodujący łzy, a ona na to: czasami ludzie płaczą ze szczęścia! Wiem, o co jej chodzi, ale w moim przekonaniu nie da się płakać ze szczęścia. Płacz spowodowany jest smutkiem, który albo sie czuje świadomie, albo nie. W tym przypadku wydaje mi się, że ten smutek spowodowany jest tym, że ona od tak dawna chciała powiedzieć coś takiego swojej matce tak całkiem szczerze, ale to było takie udawane, że teraz gdy ma okazję powiedzieć to w momencie, gdy naprawdę to czuje to jest szczęśliwa z tego powodu, ale też nagle wraca do niej ten cały czas, kiedy tak chciała i nie wychodziło i czuje, jak ciężko jej było i w ogóle... Dlatego uśmiecha się i płacze w tym samym momencie. A mi się robi ciepło na sercu.

Ogólnie według mnie bardzo ważne jest to, żeby być smutnym wtedy, gdy jest się smutnym. Wiecie, o co mi chodzi? Gdy mam łzy w oczach to jestem świadoma tego, że coś się dzieje, bo nie pojawiają się one bez powodu (nigdy!) i to czy się zatrzymam na chwilę, czy oleję sprawę to tylko moja decyzja. Za każdym razem, gdy się zatrzymam, znajduję wyjaśnienie tego płaczu i od razu mi lepiej, bo jestem w stanie rozwiązać problem, jaki mam albo przynajmniej zacząć nad tym pracować. Mój problem polega na tym, że czasami wolę udawać, że jest okej, gdy nie jest, ale to już inna sprawa... I według mnie to nie ma nic wspólnego z pozytywnym nastawieniem do życia! Bo uczucia nie są stałe - one się zmieniają jak w kalejdoskopie. Wszystkie - zaczynając od miłości, przez radość, smutek, do nienawiści, itp. Możemy być smutni i płakać jak dzieci, ale jednocześnie być pozytywnie nastawionym do różnych spraw, co na chwilę po prostu odeszło na dalszy plan dając miejsce tym uczuciom, które potrzebują wyjść na światło dzienne w danym momencie. I według mnie bardzo ważne jest to, by dać im do tego szansę.



***


Porozmawiajmy o wzroście!

Wiecie, co usłyszałam wczoraj? To, że jak dziewczyna jest wysoka i chce założyć sukienkę krótszą niż maxi, to powinna wybrać taką, która jest krótka z przodu, by "pokazać nogi", ale dłuższa z tyłu, żeby "było bardziej konserwatywnie", natomiast niższe dziewczyny mogą nosić sukienki, które są krótkie z obu stron, bo te niskie nie są tak "wyzywające", jak te wysokie. Serio?! No przepraszam, że mam długie nogi, bardzo mi przykro! A tak serio to nie, nie jest mi przykro ani trochę, nie chcę też być "konserwatywna" oraz nie chcę, by ktokolwiek mówił mi, że powinnam.

Zaczęłam więc przeglądać YouTube klikając na kolejne rekomendowane filmiki i w końcu trafiłam na takie, w których wysokie dziewczyny (mówiąc wysokie mam na myśli te powyżej 180cm wzrostu) noszą sobie szpilki czy koturny i opowiadają o tym, z jakimi reakcjami się spotykają i jak owe reakcje na nie działają i tak dalej. Podoba mi się ich podejście; to, że noszą co im się podoba i nie zwracają uwagi na innych ludzi; że są pewne siebie i akceptują się w 100%. Ale też nie zawsze tak było, bo presja rówieśników jest czasem dość ciężka do zignorowania, więc osiągnięcie tego stanu lubienia siebie zajmuje czasami sporo czasu (nie zawsze, ale czasami). Szkoda, że tę pewność siebie trzeba odbudować po zrujnowaniu jej przez innych, ale to już jest inna sprawa.


Jeśli chodzi o moje doświadczenie a'propos tego, co słyszę od innych, to podam Wam przykłady pierwsze z brzegu:

1. Nie powinnaś nosić obcasów, bo i tak jesteś wysoka. / Jesteś wystarczająco wysoka bez obcasów. / Dlaczego nosisz szpilki, skoro i tak zawsze jesteś wysoka? / Serio musisz być jeszcze wyższa? / Nie wolisz obcasów 4cm, zamiast 8? / Ile masz wzrostu?
To tak, jakby powiedzieć niskiej osobie: nie powinnaś nosić tych trampek, bo jesteś za niska na płaskie buty! 
Poza tym, powodem do noszenia obcasów nie musi być to, że kobieta chce być wyższa niż jest. Powody są różne, np.: nogi fajnie wyglądają, pupa się podnosi, plecy się prostują, zmienia się postawa, takie buty są po prostu ładne. I pewnie znalazłabym więcej powodów, ale nie przychodzą mi one teraz do głowy.
Inna sprawa to fakt, że wysokie dziewczyny mają stopy proporcjonalne do wzrostu, czyli większe niż popularny rozmiar 38 (osobiście mam jakieś 40,5/41/42 - w zależności od sklepu i buta; amerykańskie 10/10,5/11). Co za tym idzie, według mnie, jeśli chodzi o dobór butów to są dwie opcje - płaskie albo wysokie. Nic pomiędzy, bo w obcasach 4cm moje stopy wyglądają jak kajaki!

2. Ale ty jesteś wysoka!
No, dzięki za informację, bo nie wiedziałam :-) W 90% przypadkach, gdy poznaję kogoś czy zaczynam z kimś rozmowę, rozpoczyna się ona od tego właśnie tekstu. I dlaczego tak jest? Bo to jest cecha bardzo charakterystyczna i ciężko nie zwrócić na to uwagi. Czasami ludzie zapamiętują mnie w taki sposób i później łatwiej im sobie przypomnieć, o kim mówią: Aga, ta wysoka blondyna. Niedawno jedna pani w sklepie krzyknęła na całe gardło: o, pani z Polski! Gdy powiedziałam, że jestem zaskoczona, że zapamiętała to odpowiedziała: a bo jesteś taka wysoka, że łatwo zapamiętać. Mimo tego, że ma to dla mnie sens to nadal mnie to irytuje... Bo przecież ile można?

3. Powinnaś grać w siatkówkę albo koszykówkę/być modelką!
No nie, wolę taniec. Serio, ludzie? Czy to są jedyne trzy rzeczy, które wysocy mogą robić? Dlaczego moja przecząca odpowiedź tak często budzi zdziwienie? Naprawdę trudno zrozumieć, że nie lubię grać w koszykówkę albo nie chcę być modelką?

4. Jesteś wyższa ode mnie!
To da się usłyszeć głównie od facetów, bo dziewczyny są jakoś bardziej neutralne jeśli chodzi o różnice wzrostu. W jednym z filmików, które widziałam wczoraj, jeden koleś skomentował innych facetów, którzy mówią dziewczynom, że te są za wysokie czy też że są wyższe od nich, itp. Powiedział, cytuję: "I think it comes from the bitchness. If dudes are saying it, they're saying it because they go: or no, she's way too tall, that makes me feel like a little bitch so I want her to get a little bit lower so I don't feel that much of a little guy." :-) I na tym zakończę ten punkt.


Zawsze, gdy słyszę teksty w stylu tych z punktu pierwszego, to w myślach zadaję osobie, która to mówi, takie pytania: czy ja sprawiam ci jakiś problem? Jeśli tak, to jaki? Czy jestem dla ciebie jakimś zagrożeniem? Jakim? Czy obrażam cię w jakiś sposób? W jaki, jeśli tak jest? Czy krzywdzę cię jakoś? Jak? Czy jesteś w stanie powiedzieć mi dokładnie o co ci chodzi mówiąc o swoich uczuciach, czyli coś w stylu: gdy nosisz obcasy, czuję się tak i tak, sprawia mi to taki i taki problem...? (Nawiasem mówiąc, chyba zacznę zadawać tego typu pytania i stworzę jakiś reportaż czy coś haha To byłoby interesujące.)
Gwarantuję, że nie znajdę osoby, która na którekolwiek z tych pytań odpowiedziałaby twierdząco. Jeśli tak by się stało, to byłabym wielce zdziwiona i na pewno napisałabym o tym na blogu.
Zróbmy mały eksperyment... Pokazuję Wam dwa zdjęcia...


...i mówię: na tym po lewej mam jakieś 196cm wzrostu, na tym po prawej jakieś 190cm, zadając jednocześnie pytanie: czy to, jak wyglądam na tych zdjęciach, sprawia komuś z Was jakikolwiek problem? Jeśli tak, to jaki?

A jak wygląda sytuacja, kiedy to jestem o wiele wyższa niż ktokolwiek z mojego otoczenia bez butów? Powinnam zamknąć się w domu i nigdzie nie wychodzić? Przykład na fotce po lewej: moja siostra, po środku jej przyjaciółka i po prawej ja.



Tego typu stwierdzenia to problemy osoby, która je wygłasza, a nie moje. Oczywiście większą uwagę zwróciłabym na nie, gdybym usłyszała I-statement (swoją drogą, pisałam o tym TUTAJ), zamiast pouczania mnie co powinnam, a czego nie. Jakbym powiedziała bardzo szczupłej osobie, że nie powinna nosić obcisłych ciuchów, bo tylko pokazuje bardziej swoją figurę, a przecież jest taka chuda; lub gdybym powiedziała osobie grubej, że nie powinna nosić spodni/spódnic/sukienek krótszych niż te do kostek, to oskarżona byłabym o nietolerancję w obu przypadkach. A to działa na tej samej zasadzie w moją stronę przecież, tylko wtedy to jest takie normalne dla innych.
A'propos tego, co jest normalne, bo to też ważna kwestia w tym temacie. Wiele ludzi ma swoje własne standardy, których się trzymają i nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie narzucali ich innym, a trzymali je tylko dla siebie i swojego własnego ciała. Wiecie, mają swoje pudełko, do którego wrzucają tych, którzy pasują, czyli tych, którzy: są normalni czyli szczupli, ale nie za chudzi i nie za grubi, rozmiar 38 jest okej, ale 40 to już otyłość; są normalni czyli nie za niscy, ale też nie za wysocy, chociaż tutaj jest to bardziej skomplikowane, bo podobno "facet zaczyna się od 180cm" a "prawdziwa kobieta to ta, która jest niższa niż 174cm"; mają normalne związki, czyli te, w których facet jest wyższy od kobiety. A gdzie ci, którzy do tych standardów nie pasują? Są wywalani i pouczani, że powinni to i tamto, a nie powinni tego innego, bo osoba, która te standardy ustala, tak właśnie twierdzi i tak ma być. Powiedzielibyście pewnej siebie, ładnej kobiecie z dwójką dzieci i mężem, która czuje się świetnie ze swoim ciałem i uważa, że jest inteligentna i w ogóle, że NIE JEST PRAWDZIWĄ KOBIETĄ, bo ma 180cm, zamiast max. 174 i w dodatku raczy założyć szpilki? Parze, która się kocha, że nie powinni być razem, bo dziewczyna jest wyższa od swojego partnera? Albo dziewczynie, która ma 10kg więcej niż powinna mieć, że jakim prawem wychodzi do ludzi, że jej miejsce to dom, żeby nikt jej nie widział, bo jest obleśna? No chyba nie. A ja wiecznie słyszę, że jestem za wysoka i to jest ok? No nie dla mnie i gwarantuję, że wiele innych wysokich dziewczyn potwiedziłoby moje słowa.


I dalej o normalności... Porównywanie bardzo niskich do bardzo wysokich, co zobaczyć możecie na zdjęciu powyżej. Przekrzykiwanie się, kto ma gorzej, kto lepiej, kogo bardziej lubią faceci, kogo mniej, itp. Porównywanie osoby zdrowej, która po prostu jest wysoka do tej, która ma problemy zdrowotne, przez które nie urosła... Jaki to ma sens?

Inna sprawa jest taka, że w wielu przypadkach chodzi o zazdrość i niskie poczucie własnej wartości. Nie mówię tu o zazdrości w rodzaju "chciałabym być taka wysoka", chociaż to też się zdarza tylko akurat w tych przypadkach słyszę to wprost bez owijania w bawełnę, ale o zazdrości w stylu: jesteś taka pewna siebie, czujesz się dobrze ze sobą, nosisz co chcesz i nie zwracasz uwagi na zdanie innych, chodzisz z wysoko podniesioną głową, ale nie zadartym nosem... też bym tak chciała, ale nie potrafię i dlatego mówię ci, że nie powinnaś tego robić, bo mam nadzieję, że to sprawi, że przestaniesz i ja nie będę się czuła gorsza. I nie ma w tym nic złego, bo ta osoba ma prawdziwy problem, z którym nie może sobie poradzić. I według mnie to jest zdecydowana większość przypadków. To, z czym ja mam problem to sposób, w jaki inni dzielą się tym, gdy zdają sobie sprawę z tego, że ten problem mają. Bo na pewno są tacy, którzy nie wiedzą i twierdzą, że nie powinnaś nosić tych szpilek, bo jesteś za wysoka, a na pytanie DLACZEGO tak uważasz? odpowiedzą... nie wiem. Wiedzą, że coś jest nie tak, ale nie wiedzą co i po prostu uważają, że tak nie powinno być i koniec. A ja bardzo bym chciała, żeby te osoby zastanowiły się nad tym trochę, bo po jakimś czasie na pewno dojdą do odpowiedniego wniosku.

Skąd biorą się te standardy? Nie pochodzą one z głowy. Są narzucane z góry, czyli głównie z mediów. Żyjąc w czasach, w jakich żyjemy, ciężko jest to wszystko ominąć i naprawdę podziwiam tych, na których nic takiego nie działa, o ile tacy gdziekolwiek są. Od małego jesteśmy narażeni na te wszystkie rzeczy zaczynając od kontaktów z rodzicami, którzy już wsiąkli w to wszystko i przekazują to dzieciom.

Wiecie, nie musimy lubić tego, jak wyglądają inni; nie muszą podobać nam się wszyscy ludzie; nie musi nam się podobać to, jak inni się ubierają... Ale według mnie to, że coś nam się nie podoba nie oznacza, że ta dana osoba powinna to zmienić, bo wtedy my będziemy czuć się lepiej. Z jakiej racji niby? Ja sama muszę poradzić sobie z moimi własnymi problemami po ewentualnym podzieleniu się nimi z inną osobą, ale w sposób, który nie wejdzie w jej strefę prywatności, czyli mówiąc o moich własnych uczuciach.

Ja bardzo chciałabym, żeby te pudełka, o których wspomniałam, przestały istnieć. Żyjcie swoim życiem tak, jak chcecie i dajcie żyć innym tak, jak oni chcą! Kurde, jak będę chciała, to założę 10cm obcasy lub szorty i koturny, i wyjdę sobie na dwór i na pewno nie zdejmę ich tylko dlatego, że ktoś mi powie, że nie powinnam ich nosić. Bullshit. Nie będę brała w tym udziału, chociaż jestem prawie pewna, że nadal będą mi niektóre rzeczy przeszkadzać, bo ile można tego słuchać... Już mi się to znudziło, naprawdę. Jak jeszcze niedawno myślałam sobie, że zazdroszczę tym, którzy np. przefarbują sobie włosy na niebiesko i nie obchodzi ich to, jak bardzo zwracają na siebie uwagę, bo zwyczajnie lubią swój kolor włosów i tak chcą wyglądać; lub tym, którzy mają bardzo widoczną nadwagę i mimo tego noszą szorty czy obcisłe koszulki, bo lubią i dobrze się w nich czują; tak teraz po napisaniu tego posta stwierdzam, że nie ma ze mną NIC złego, jestem NORMALNA, wyróżniam się od większości, ale to NIE jest złe! I nie chcę rezygnować z tego, co naprawdę mi się podoba, co lubię i w czym fajnie się czuję tylko dlatego, że pozwalam innym ludziom na wpływanie na mnie w taki sposób. Nie chcę na to pozwalać! Jeśli ktoś ma problem z tym, jak wyglądam, no to trudno, to NIE jest mój problem. Dlatego dzięki, że mogłam się tu wygadać, bo pomogło mi to w dojściu do kilku wniosków :-)

Muszę tu jeszcze dodać na zakończenie tego tematu, że w Polsce w 99% przypadkach komentarzy na temat mojego wzrostu były komentarzami negatywnymi. Tutaj w US spotykałam się z pozytywnymi komentarzami i doświadczeń z tymi negatywnymi jeszcze nie miałam i może mieć nie będę, nie wiem, natomiast filmiki, które oglądałam nagrywane były przez dziewczyny mieszkające tutaj w Ameryce. Nie wiem w sumie po co to mówię... Chyba tak tylko dla wyjaśnienia.

Ciekawa jestem, jakie Wy macie zdanie na ten temat?


***


I takie jedno foto na koniec... Nawiązując do powyższego akapitu: Nate jest ode mnie niższy jakieś 2-3cm :-)

Widzicie, jakie super koszulki? Nie widać jakoś perfekcyjnie, ale to są dwie myszki - dziewczyna i chłopak - które dają sobie buziaka :-D


Wczoraj wybraliśmy się na dość długi spacer po okolicy i porobiliśmy trochę zdjęć, które miałam Wam pokazać, ale już nie chcę tak nawalać w tym poście, więc dodam je za tydzień czy dwa.


Do następnego!
Aga