Saturday, May 24, 2014

Destin, FL - wymarzone miejsce na wakacje!

Jak juz wszyscy wiecie, moj wyjazd do Chicago nie wypalil niestety. Musialam, tzn. raczej chcialam, znalezc cos innego do roboty. Wybor stanal na Destin, czyli miasto polozone nad Zatoka Meksykanska w polnocno-zachodniej czesci Florydy. Podroz autem z Atlanty zajmuje 5 godzin, a roznica czasu z Georgia to 1 godzina do tylu (strefa czasowa zmienia sie dokladnie na granicy stanow Georgia i Alabama). W tamta strone GPS prowadzil nas jakimis zadupiami, bez kitu. W drodze powrotnej wybralismy juz normalna droge i nie bylo problemu z jakimis zamknietymi ulicami i tego typu sprawami, ktorych nie lubie. 
No i w drodze powrotnej trzeba bylo cos zjesc, a jak sie czlowiek znajduje po srodku niczego, to ciezko oczekiwac czegos dobrego. Decyzja padla na Waffle House, gdzie nie bylam nigdy wczesniej, no ale jest to miejsce, ktore znajdzie sie doslownie wszedzie. Nawet ihop byl 1.5 godziny dalej... I stwierdzilam, ze mialam racje, iz do tej pory nie chcialam tam isc. No dajcie spokoj, nazwa Waffle House, a maja 3 wafle na krzyz :D. Kelnerka za to od razu na wstepie powiedziala: "nie mieszkacie tu, prawda? Wygladacie na pochodzacych z miasta". 


Odwiedzilam juz kilka miejsc nad oceanem (lacznie z moja wymarzona Kalifornia, jak juz wiecie), ale przyznaje bez bicia, ze Destin stalo sie moim ulubionym miejscem jak do tej pory. I musze tez powiedziec, ze ten weekend byl jednym z najfajniejszych, jakie dane mi bylo przezyc, bedac w Stanach przez te siedem miesiecy.

Co tu wiecej opowiadac... Pogoda byla przecudowna! Tak samo jak widoki, cieplutki ocean, nie bylo zbyt tlocznie... Zyc, nie umierac. Nie moge sie doczekac, kiedy tam wroce, ale nastepnym razem chcialabym troche dluzej, niz tylko weekend. Jakie to bylo super uczucie moc spedzic czas w oceanie i nie czuc zadnego chlodu ani w wodzie, ani po wyjsciu z niej. W ogole to mimo tego, ze jestem tak opalona (serio, taka opalenizna na moim ciele, to straszna nowosc! normalnie jestem biala jak sciana), to bylam chyba najjasniejsza osoba na plazy. Komentarz, jaki uslyszalam po powrocie: "przylecialas jak wampir, a teraz wygladasz jak meksykanka". Wiecie, nie czytajcie tego az tak doslownie :).

Ciekawostka niech bedzie to, ze miejsce, w ktorym nocowalismy, bylo ogrooooooooomne. Pani w recepcji raz powiedziala jakiejs osobie, ktora dzwonila z jakims problemem po raz kolejny dokladnie to: "nasz resort ma az 240 akrow i nie jest tu pani sama". Z tego, co widzialam, wszystkie budynki razem wziete maja ponad 1.000 pokoi! I wszystko bylo zajete. Mimo to nie czuc bylo tego tlumu. Amerykanie maja jakiegos fiola na punkcie golfa i mnostwo ludzi jezdzi w to miejsce wlasnie po to. Poza tym, ja nie za bardzo rozumiem, czemu ludzie siedza nad basenem lub kapia sie w nim w momencie, gdy ocean znajduje sie zaledwie kilka krokow dalej. Moze i Wy to lubicie, spoko. Ja po prostu nie rozumiem :). 

Jeszcze jedna super rzecza bylo plywanie motorowka wodna! Strasznie mi sie podobalo. Predkosc 50mph, czyli niecale 81km/h. To bylo takie super!!!! W dodatku po drodze widzielismy delfiny, co rowniez bylo mega. W planach bylo wykupienie specjalnej wycieczki (jak na Hilton Heal Island, o czym pisalam jakis czas temu), ale nie bylo takiej potrzeby, bo widzielismy je przy okazji motorowki. I niektore byly naprawde blisko! Nagralam filmik na pamiatke, wiec mozecie go sobie zobaczyc, klikajac na obrazek ponizej. Dlugi wyszedl, troche za dlugi, ale to juz trudno sie mowi. Nie chcialo mi sie skracac, przyznaje. Z gory przepraszam za moj glos. Zapomnialam sie zamknac ;).


Kurde, w prawie kazdej mojej notce da sie wyczuc nieslabnaca ekscytacje i doskonale zdaje sobie z tego sprawe. No ale coz, tak to juz jest, ze od momentu, kiedy tu przyjechalam, zrobilam tyle rzeczy, ktore w moich oczach sa niesamowite i tyle jeszcze przede mna, ze nie moge wypowiadac sie inaczej :).

Zdjecia!

Fajna roznica koloru wody! Zielono-niebieski :).











Pustki na plazy przy zachodzie slonca.

Placki ze slodkich ziemniakow z syropem, lekko pikantnymi orzechami i bita smietana. 
Pyszka! Normalnie nie robie zdjec jedzenia, ale wtedy nie moglam sie powstrzymac.

Piekna papuga! Niestety nic nie powiedziala, ale moze byla zbyt leniwa czy cos :P.

Nathan i ja na motorowce! 



Najwiekszy haczyk na ryby na swiecie...




Lody Oreo! Staly sie moimi ulubionymi... No, prawie. Zaraz po cytrynowych.

PS. Stuknelo mi juz 200 dni w Stanach! Za dwa miesiace trzeba bedzie ogarniac przedluzenie ;).
PS2. Doszlam do wniosku, ze nie moge pisac notek w momencie, gdy mam zaledwie 10 minut wolnego (jak ta poprzednia), bo wychodza mi jakies zdania bez ladu i skladu.

26 comments:

  1. Pięknie tam!! Na tym jednym zdjęcie woda wygląda niesamowicie na neonowo-zielono!
    Właśnie to jest super, ta ekscytacja, ciągle coś nowego, że tyle już widziałaś i dalej chcesz poznawać US. Twój optymizm jest zaraźliwy. Pozdrawiam :))

    ReplyDelete
    Replies
    1. No tez mi sie mega te kolory podobaja :).
      Milo mi to slyszec :)))) Chetnie bede zarazac optymizmem!

      Delete
  2. Piękne widoki! I te placki..... mmmmmm :)

    ReplyDelete
  3. Chcesz zostać na drugi rok u tej samej rodziny czy zmieniasz?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zostaje u tej samej rodziny na drugi rok :).

      Delete
  4. Cudowne widoki :D Magiczne miejsce :)

    http://aroundblondie.blogspot.com/

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zgadzam sie :)

      Podoba mi sie to, co napisalas na swoim profilu - "Zaw­sze trze­ba po­dej­mo­wać ry­zyko. Tyl­ko wte­dy uda nam się pojąć, jak wiel­kim cudem jest życie, gdy będziemy go­towi przyjąć nies­podzian­ki, ja­kie niesie nam los." Calkowicie sie zgadzam :)

      Delete
  5. Napisałabym że pięknie razem wyglądacie, ale to trochę słabe w tym przypadku haha :D
    Fajnie że się dobrze bawisz, i ekscytacja nie spada! :) Piękne miejsce, i jakże blisko do Panama City Beach!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mozesz tak powiedziec... ;)
      No Panama City to byl pierwszy pomysl, ale ktos polecil Destin i stanelo na tym :)
      /Aga

      Delete
    2. no bo widać zadowolonych ludzi, którzy są na mini wakacjach :)

      Delete
    3. Mini wakacje od czasu do czasu w miejscu tego typu... ahhh :D

      Delete
  6. Awww widoki sa cudowne <3 Mam nadzieje, ze i ja tam kiedys zawitam :)
    Swietnie, ze Ameryka Ci sluzy :) Az milo jest popatrzec na taki usmiech na twarzy! :) I masz racje - nie mozesz inaczej sie wypowiadac niz slowami ekscytacji, poniewaz spelniac swoje marzenia a wiedziec ile jeszcze przed Toba to jest cos pieknego! Tak trzymaj!! :)) /// Iwona.
    Mam nadzieje, ze i ja tam kiedys zawitam :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Sluzy, oj sluzy :).
      Skoro tego chcesz, to zycze Ci, zeby Ci sie udalo! :)

      Delete
  7. Nie masz pojęcia jak zazdroszczę tej Florydy, super zdjęcia, ale przy krakowskim upale tylko pozazdrościłam tej wody. I oczywiście przez Ciebie mam nowe marzenie - zobaczyć delfiny i dorzucam to do mojej to do list.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Swietne marzenie! Niby tylko delfiny, a jakie emocje potrafia wzbudzic :D.

      Delete
  8. To morze naprawde ma taki piekny zielonkawy odcien? ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. W sumie to bardziej ocean :), ale tak, naprawde mial taki kolor. Niesamowite byly te roznice tez, ze na poczatku zielony, a pozniej mocno niebieski.

      Delete
  9. ale Tobie dobrze ;-) pękam z zazdrości,że tak podróżujesz po USA ;-)
    ale korzystaj ile się da!!! ;)

    Wspaniałe zdjęcia.. a ten ocean robi wrażenie ;)

    ReplyDelete
  10. Nie moglam oderwac oczu od tego zdjecia z dwoma palmami..co ja mowie - wszystkie zdjecia sa fantastyczne i super optymistyczne. Pisz i wstawiaj fotki nadal :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie mam zamiaru przestawac! :D

      Delete
  11. Aga kiedy pokażesz nam swój tatuaż?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ten, który robiłam w Miami? Pokazałam go już tutaj - http://aga-usa.blogspot.com/2014/01/ah-ci-amerykanie-miami-beach-cz-2.html . Jeśli chodzi o ten widoczny troszkę na zdjęciu, to jest to tatuaż, który zrobiłam jeszcze w Polsce :).

      Delete