Saturday, August 16, 2014

Ciekawostki, ciekawosteczki...

Na początku chciałabym poruszyć pewien temat, który mnie już męczy nieco od jakiegoś czasu. Mianowicie, na tym blogu opowiadam tylko i wyłącznie o moich doświadczeniach, o moim życiu, o tym, co wydarzyło się mnie, co widziałam, co zrobiłam, itp. Nie wypowiadam się w tematach, o których nie mam pojęcia, bo nie chcę wprowadzać Was w błąd. Zwłaszcza, jeśli chodzi o jakieś rzeczy praktyczne, które i Wam mogą się przydać. Myślę, że posty są autentyczne i pomocne tylko wtedy, gdy wiem, o czym mówię. Oczywiście Wy możecie mieć inne doświadczenia w takich samych sytuacjach, co jest całkowicie normalne i chętnie się o nich dowiem, ale wolałabym bez wypowiedzi w stylu "kłamiesz, bo ja miałam/em inaczej!" Możemy mieć skrajnie różne opinie na dany temat, co jest dla mnie całkiem okej. Nie zmuszam nikogo do myślenia w ten sam sposób, co ja i nie pouczam Was, bo zdecydowanie tego nie lubię. Jeśli ktoś nie wierzy w coś, o czym ja piszę, to spoko, bo w końcu nie każdy jest w stanie ufać komuś, kogo nie zna. Chciałabym, żebyście o tym pamiętali :).

***

Hejka! Witam Was bardzo gorąco, moi kochani czytelnicy, robaczki Wy moje...
Nie no, głupio sobie żartuję, sorry. W życiu się tak nie witałam i nie zamierzam, ale obejrzałam dzisiaj (w tym momencie jest czwartek) chyba z milion różnych vlogów i tak mi tego typu przywitania siedzą teraz w głowie. Wiecie, rzeczy w stylu: "witajcie, witam was cieplutko, moi kochani widzowie, przesyłam buziaczki, moje skarby!"
Wróćmy do początku i zróbmy to bez jakichkolwiek udziwnień...

Cześć! ;)

Po pierwsze, przegapiłam moment, jak mój licznik osiągnął liczbę 100,000 wyświetleń! Teraz jest już ponad 120 tys. Dzięki Wam za to!!

Od jakiegoś czasu mam ten dziwny humor, że wszystko mnie denerwuje, jestem rozdrażniona i ogólnie najchętniej zakopałabym się w kołdrę oraz te wszystkie prześcieradła i przespała kilka dni z rzędu na tym mega wygodnym łóżku, które jest zaledwie krok od miejsca, w którym siedzę. Cóż, wszyscy dobrze wiemy, że niestety nie da się tak, więc nie pozostaje mi nic innego, jak zwyczajnie przetrwać ten czas i może wyciągnąć jakieś wnioski albo po prostu mieć nadzieję, że szybko ów nastrój mnie już nie nawiedzi. W związku z nim postanowiłam odsunąć na dalszy plan to, o czym zazwyczaj tu pisałam i pójść w ciut inną stronę. W sumie wszystko ma wspólny mianownik, jakim jestem ja, ale to nic, to nic.

Ostatnio rozmawiałam z pewną koleżanką o jakichś tam naszych różnych przyzwyczajeniach i doszłyśmy do wniosku, że mamy bardzo dużo wspólnego! Każdy ma swoje "dziwne" rytuały, których się trzyma i myśli sobie, że jest z tym jedyny, a później okazuje się, że to wcale tak nie jest. Powiem Wam kilka ciekawostek o mnie, których jeszcze nie wiecie, bo tak szczerze, to nie za bardzo mi się chce tym razem zagłębiać w jakieś "poważne tematy". Jakbym dłużej pomyślała, to na pewno więcej punktów bym wymyśliła, ale daję tylko te, które teraz wpadły mi do głowy. Ciekawa jestem, czy wśród całej tej listy znajdziecie coś, co pasuje też i do Was :). Dajcie znać! A jak sami macie jakieś inne nawyki lub cokolwiek takiego, to chętnie o nich poczytam!

Czy wiesz, że...
01. ...bardzo nie lubię, kiedy ktoś mi przerywa, gdy coś mówię. Nie mogę tego znieść i tracę ochotę na kontynuowanie tego, o czym opowiadałam, bo mam takie wrażenie, że skoro ktoś mi przerwał to znaczy, że moja historia nie była wystarczająco interesująca.
02. ...zawsze, gdy ktoś robi zdjęcie i ja też jestem w kadrze, muszę skontrolować to, jak na nim wyglądam.
03. ...często mam więcej współczucia do zwierząt, niż do ludzi.
04. ...płaczę, gdy oglądam filmiki, w których np. żołnierze wracają z misji i robią niespodzianki rodzinom.
05. ...gdy kładę coś na półkach (np. książki, świeczki, pudełka), to wszystko musi być równo! Nienawidzę, gdy coś wystaję bardziej, niż rzecz obok. To samo z innymi rzeczami, np. gdy zbieram włosy w kucyk - musi on być centralnie po środku mojej głowy, bo w przeciwnym razie dziwnie się czuję.
06. ...gdy zrobię coś, co mnie zawstydzi, przypominam sobie o tym tuż przed zaśnięciem i mam ochotę zapaść się pod ziemię. (W sumie teraz zdarza się to niezwykle rzadko, ale to uczucie towarzyszyło mi non stop w okresie od dziecka do 18 roku życia...)
07. ...niesamowicie denerwuje mnie to, gdy widzę, jak kierowcy wjeżdżają na te podwójne żółte linie na drodze lub na strefy wyłączone z ruchu. Nie potrafię wyjaśnić, dlaczego to tak na mnie działa, ale zawsze wtedy mam ochotę wyjść z auta i wbić tej osobie to do głowy raz, a porządnie. W końcu te linie są tam z jakiegoś powodu, nie?
08. ...po przylocie do Stanów, kiedy zaczęłam używać angielskiego cały czas, zaczęłam również po angielsku myśleć.
09. ...nie potrafię wejść na YouTube i obejrzeć tylko jednego filmiku. Zawsze kończy się na sprawdzaniu kolejnych powiązanych i kończę na oglądaniu o tym, jak ludzie jedzą żywe robale w momencie, gdy zaczęłam od filmiku o skokach na bungee.
10. ...strzelam kostkami w palcach i nawet nie muszę o tym myśleć - po prostu robię to odruchowo.
11. ...zdarza mi się używać sarkazmu i ci, którzy mnie nie znają, mogą poczuć się nieco obrażeni, gdy wcale nie miałam zamiaru ich obrażać.
12. ...zawsze odcinam wszystkie metki z ciuchów od razu po ich zakupie.
13. ...zawsze mocno zakręcam butelki i gdy ktoś pije jakiś napój, a później oddaje go mi, sprawdzam czy zakręcony jest on wystarczająco mocno.
14. ...nigdy nie zobaczycie mnie z niepomalowanymi paznokciami. Dziwnie się czuję bez lakieru, więc coś zawsze musi być - chociażby jakiś bezbarwny.
15. ...śpiewam, gdy prowadzę samochód, ale tylko i wyłącznie wtedy, kiedy jestem sama.
16. ...nie prasuję. Nigdy.
17. ...po zrobieniu makijażu spryskuję twarz lakierem do włosów. Wiem, że może nie jest to zbyt zdrowe dla skóry, ale przynajmniej mam pewność, że nic mi się nie rozwali przez cały dzień.
18. ...mam wyrzuty sumienia, jeśli kogoś zranię w jakikolwiek sposób, bo nie robię tego specjalnie.
19. ...gdy w restauracji coś upadnie komuś z widelca na stół lub woda ścieknie ze szklanki - biorę serwetkę wszystko od razu wycieram.
20. ...nie pytajcie czemu, ale mam uczulenie na wszelkiego rodzaju trampki na koturnach oraz lity. Nie mogę patrzeć na te buty!
21. ...często bawię się kolczykami w płatkach uszu i jest to odruch niekontrolowany, ale nigdy nie bawię się tym w wardze lub w języku.
22. ...czasami, gdy mam ochotę na coś do jedzenia lub picia (np. teraz sok pomarańczowy, który się skończył!) to ochota ta będzie za mną łazić aż do momentu, gdy w końcu będę miała to, co chcę.

Na koniec takie tam... Drzewa za naszym domem. No i jeszcze moja znudzona twarz, gdy czekałam aż otworzą salon fryzjerski oraz zamek, który zbudowałyśmy z Alicią :). Nie miałyśmy w ogóle kleju, więc musiałyśmy zużyć chyba z kilka metrów taśmy... Good enough!



Okej, także tego... Podzielę się z Wami moim doświadczeniem z tutejszego McDonaldsa. Jakkolwiek głupie by to nie było, zirytowałam się masakrycznie. Ogólnie nie chodzę tam w ogóle, bo, jak pewnie większość z Was już je, nie jem mięsa (i nie jadam w tego typu miejscach, to inna sprawa). Ale wtedy, w niedzielę po godzinie 22 miałam tak masakryczną ochotę na lody, że szok. I przypomniały mi się te lody waniliowe z ciepłą polewą czekoladową w tym dobrym wafelku, które to często jadłyśmy z Anią czy z Magdą w Warszawie. Dałam więc znać Nathanowi, po czym wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy do Maka, bo wszystko inne i tak było już zamknięte. Pani w okienku powiedziała, że jeśli chcę gorącą polewę, to tylko w plastikowym kubeczku, a jak chcę wafelek, to tylko maczany w czekoladzie tak, że owa czekolada zastyga. Nie dostałam odpowiedzi na pytanie, dlaczego nie mogą po prostu polać loda w wafelku tą, podkreślam, GORĄCĄ polewą czekoladową... Zdecydowałam się więc na kubeczek, po czym dostałam ów kubeczek z lodami waniliowymi i tym czymś, czego nie można nazwać ani polewą, ani tym bardziej gorącą, bo było zimne i właściwie w jednym kawałku. Oczywiście nie zjadłam. Ohh.

Do następnego!
Aga

PS. Kupiłam dzisiaj bilet na koncert Jasona Derulo! Dopiero 30 października, ale już nie mogę się doczekać.
PS2. Moja aplikacja na przedłużenie została zaakceptowana kilka dni temu, a dzisiaj przyszedł do mnie nowy formularz DS-2019 z piękną datą do 4 listopada 2015 :).

44 comments:

  1. Haha jakbym czytała o sobie ;p wszystkie punkty to o mnie. ;d hahah . Buziaki :*

    ReplyDelete
  2. Też tak mam, praktycznie z większością hahaha :D Ale zaskoczył mnie punkt 17! xD Czy lakier nie łuszczy się na skórze i nie odpryskuje podczas dnia? Może głupie pytanie, ale ciekawi mnie to xD
    Pozdrawiam!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie, nigdy nic takiego mi się nie dzieje :). Makijaż wytrzymuje od samego rana do samego wieczora. Tylko dobrze jest znaleźć lakier, który jest w miarę bezzapachowy ;).
      Straszne rady tu daję tym razem!

      Delete
    2. Też używam lakieru dla podtrzymania efektu makijażu :D haha, większość się zawsze dziwi jak tak można ;p

      Delete
    3. Taaak, też słyszałam zdziwienia :P

      Delete
    4. Ale Aguś! Są przeróżne fixspraye z tańszych i droższych marek :) Na pewno mniej niszczą cerę ;)

      Delete
    5. Wiem właśnie, w jednym z komentarzy poniżej o tym przeczytałam! Takie proste rozwiązanie, a nie pomyślałam :P. Dzięki!

      Delete
  3. Dziwnie się czułam czytając notkę hahaah tak jakbym czytała siebie :D Pobawiłam się w matematyczkę i naliczyłam, że jedynie 3 punkty do mnie nie pasują, reszta - w 100% :D!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Widzisz! Wcale nie jestem zdziwiona :D. A które nie pasują?

      Delete
    2. 14 (ja wręcz przeciwnie, źle się czuje z pomalowanymi paznokciami), 16 (kocham prasować :D), 17 :)

      Delete
    3. Kochasz prasować! No patrz :D

      Delete
  4. 1, 4, 5, 8 (sny też się zdarzają), 9, 11takbardzo (przez to mam czasami problemy) 16 odkąd jestem w stanach, no i 22.
    A co do notki napisanej na wstępie. Właśnie, fajne jest to, że piszesz o swoich doświadczeniach bo wiadomo...najlepsze są te informacje z pierwszej ręki bo jeżeli szukamy pomocy to informacja typu "koleżanka babci mojej koleżanki...) są w połowie poprzekręcane i w połowie nie prawdziwe :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. No to trochę wspólnego mamy!
      Cieszę się, że się zgadzasz z tym :)

      Delete
  5. Hahah w moim przypadku wszystko oprócz punktów 17 i 21 się zgadza! :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Przynajmniej lakier Ci na włosy na dłużej starcza ;P

      Delete
  6. haha swietna lista czytałąm ją z bananem na twarzy :D zazdroszczę koncertu Jasona Derulo !!!!! ps.ile dałaś za bilet ?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Super :))
      Za bilet dałam $95, bo jest to bilet, który upoważnia do wcześniejszego wejścia do hali. Tym razem miejsówki nie są numerowane, więc wolałam kupić ten i po prostu postarać się być pod samą sceną :). Taki zwykły bilet to tylko $50.

      Delete
  7. u mnie z Twoje listy punkt 22 najbardziej :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. No! Btw, kupiłam dzisiaj ten sok pomarańczowy :D

      Delete
  8. Również kilka punktów pasuje i do mnie, ale w ciemno podpisuję się pod 3 i 16 ( grunt to dobrze rozwiesić ciuchy po praniu;) )! Fajny pomysł na post, coś innego i nowego :)
    Ale ten czas leci, jeszcze 3 miesiące i minie Ci rok w Stanach. Mam nadzieję, że blog będzie prowadzony conajmniej do tej pięknej daty w 2015 ;)
    Pozdrawiam!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tak! I można powiedzieć, że samo się prasuje wtedy ;).
      Bloga prowadzić zamierzam i po tym, jak skończę moją przygodę z programem au pair :)!

      Delete
  9. Też nie mogę się doczekać tego koncertu - z pewnością będzie CZAD :D a co do listy, przydałby się punkt o wielkiej nienawiści do osób za grubych w za krótkich ciuchach;/ Pozdrawiam :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Haha nie no, to by mogło wzbudzić ogromną dyskusję, więc jeśli kiedykolwiek będę chciała o tym gadać, to pewnie przydałaby się obszeeeerna notka :P

      Delete
  10. Pierwszy i ostatni punkt pasuje do mnie :P Jeśli mi ktoś przerwie i nawet jeśli mówi później ,,dokończ, bo coś mówiłaś, a przerwałem'' to nigdy nie kończę :P Też mam poczucie, że to co mówię nie jest dla kogoś ważne, więc skoro przerywa, to już nie zamierzam kończyć. A co do ostatniego punktu - nie raz jak mnie późnym wieczorem najdzie na coś ochota, to muszę po to iść np. do całodobowego tesco :D nie zasnę póki nie będę miała tego co chcę :P

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oh, mam dokładnie to samo! "Dokończ, bo coś mówiłaś"... Znam to doskonale ;).
      Tesco to dobra opcja! Nie raz w Warszawie po pracy (po 23) jechałam o jedną stację metra dalej, żeby wpaść do Tesco ;).

      Delete
  11. Jest takie cos co nazywa sie fixier I jest to wlasnie taki lakier do makijazu !!! Zdecydowanie lepszy niz lakier do wlosow moim zdaniem ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie wiem czemu, ale nigdy się nawet nie interesowałam szukaniem czegoś takiego! Dzięki :))

      Delete
  12. Fajnie się czegoś więcej o Tobie dowiedzieć. Jak to możliwe, że lakier do włosów Cię nie zapycha?? Gdybym ja zrobiła coś takiego musiałabym później leczyć skórę przez miesiąc. No, ale ważne, że Tobie się sprawdza :)..

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie mam 100% pewności, że kompletnie nic się tam nie dzieje, ale nie zauważyłam żadnych różnic w wyglądzie czy kondycji mojej skóry na twarzy :).

      Delete
  13. u mnie też się zgadza w niektórych punktach:)
    fajny lasek za domem!

    ReplyDelete
  14. lakier na twarz totalnie mnie zdziwił! :D w suemi niezły patent, ale nigdy o tym nie słyszałam, ani nie pomyślałabym :P bałabym się chyba jednak spróbować, ze względu na problemy z cerą... ale Ty kiedyś tez o nich pisałaś, a używasz, więc moze i nie głupia sprawa :P hehe

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja to wzięłam już daaaawno z jakiegoś filmiku na YT :P.
      Przypuszczam, że gdybym nadal miała problemy z cerą, to byłabym ostrożniejsza, ale też nie wiem... Szczerze mówiąc, nie znam się na tym na tyle dobrze, żeby tu cokolwiek więcej mówić.

      Delete
  15. Ja Ci zazdroszcze konceru Beyonce i to tuz pod scena!! Tez chce pojsc jak uzbieram kase! ;) Ile kosztowal Cie bilet? ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. W sumie nie byłam całkiem pod sceną, tylko trochę dalej, ale widok i tak był genialny, a obok nas był wybieg :).
      My zapłaciliśmy bardzo dużo, bo kupowaliśmy z drugiej ręki (nie zdążyłam normalnie) no i na bardzo dobre miejsca. Nie pamiętam, ile kosztowały bilety w normalnych cenach, ale przypuszczam, że szło od min. $100 w górę. Najdroższe kosztowały ok. $2,500! Wszystkie sprzedały się w minutę od momentu, jak poszły do sprzedaży! Nie wiem, jak ci ludzie to robią.

      Delete
  16. Wlasnie zaczelam czytac Twojego bloga i bardzo sie ciesze ze tu trafilam, bo piszesz naprawde bardzo ciekawie i autentycznie! :) Gratuluje przedluzenia! :)
    Zapraszam do mnie rowniez troche o US ale z troszke innej perspertywy, aczkolwiek mam nadzieje ze juz w przyszlym roku dolacze do grona AuPair! :)
    Pozdrawiam :)
    http://weryuniqe.blogspot.com

    ReplyDelete
    Replies
    1. Miło mi! :)
      Okej, zajrzę na Twojego bloga na pewno, dzięki za link :)

      Delete
  17. OMG JASON DERULO <3. to jest na mojej to-do list :D
    Ja właśnie nie cierpię jak ktoś strzela kostkami :D. no nienawidzę. też bawię się kolczykami, mam tak samo z tym zawstydzeniem i robieniem kucyka :D też spryskuję twarz lakierem :P, ale metki odcinam dopiero kiedy chcę założyć tą rzecz :D.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oby Ci się udało więc iść na jego koncert!
      Oh, jak się kiedyś spotkamy, to mnie udusisz haha

      Delete
  18. nie pasuje do mnie tylko kilka punktów! a punkt 11 i 15 to stały mój towarzysz! Z sarkazmem to już kilka razy musiałam się tłumaczyć, bo nie kumają o co chodzi, a ze śpiewaniem - czasami łapie się na tym, że ktoś się do mnie uśmiecha z samochodu obok, albo wskazuje z samochodu z przodu i wtedy mam atak śmiechu .
    Co do tych przemyśleń przed snem... mam tak samo, w dodatku przypominam sobie takie sytuacje, które były np dwa lata temu i pewnie nikt już ich nie pamięta oprócz mnie.
    Głupio mi przyznać, że musiałam wpisać w youtubie kto to jst Jason Derulo, ale fajnie, że spełniasz swoje marzenia;-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. No to powiem Ci, że jak jakieś auto zatrzymuje się obok mnie, to przestaję śpiewać :P. Jakbym miała sytuację, o jakiej piszesz, to bardziej bym się zawstydziła, niż rozbawiła.
      Koncert Jasona nie jest moim marzeniem, ale lubię go posłuchać i na niego popatrzeć ;).

      Delete
  19. Ohh....łączę się w bółu w kwestii lodów :( Tak je niszczyć! Szkoda, że nie ma jakichś "lodowych ekspresów" do Stanów, to bym Ci wysłała co nieco :D

    ReplyDelete