Saturday, September 21, 2013

perfect match!

Tak, moi drodzy, ja też się doczekałam! W sumie jakoś mega szybko to poszło! Jakby tak porównać czas, w jakim robiłam prawo jazdy i czas, w jakim wszystko załatwiłam i pojawiła się ta "perfect family"... WOW, po prostu WOW. Ogromna różnica.

Wczoraj mój angielski całkowicie mnie zawiódł, naprawdę. Normalnie aż mi się gorąco zrobiło przez to, że się zdenerwowałam, bo tak się plątałam w słowach cały czas, że aż nie wiedziałam, co się ze mną dzieje. Jak poprzednim razem normalnie gadałam, tak wczoraj nie mogłam się w ogóle ogarnąć! Myślę, że miało to związek z tym, że byłam wręcz niewyobrażalnie śpiąca. Dlatego też powiedziałam po paru minutach, że mam jakieś dziwne zaćmienie i nie potrafię znaleźć słów, więc przepraszam za "małomówstwo" (tak, to było moje słowotwórstwo, jak coś) ale słucham i wszystko rozumiem. A że Host lubi dużo mówić, to nie był to problem ani dla niego, ani dla mnie. A rzeczą, która zaskoczyła mnie najbardziej było to, że usłyszałam, iż mam "bardzo dobrą wymowę" i czasem w ogóle nie słychać polskiego akcentu. Znowu to powiem - WOW :D.

Ciekawostki ze wczorajszej rozmowy...
Host pytał, jakie łóżko chciałabym mieć w pokoju! Powiedział, że on to by wolał duże mieć, gdyby miał wybierać dla siebie, ale jego mama powiedziała, że lepiej mniejsze, bo będzie więcej miejsca na inne rzeczy. Ja lubię mieć milion różnych rupieci, więc zgodziłam się z tym, co ona powiedziała. Dowiedziałam się też, iż powiedziała mu, że musi poczytać o kuchni wegetariańskiej przed moim przyjazdem. Fajnie, że się tak zainteresowała tym, że nie jem mięsa. No i będę miała własną łazienkę, co nawet nie mieści mi się w głowie haha 
Zapytał czy nie chciałabym się nauczyć jeździć na nartach, jak oni będą jechać gdzieś, co zmroziło mi krew w żyłach, przyznaję. Nigdy nie jeździłam i się tego boję, bo po dwóch złamaniach tej samej ręki w tym samym miejscu, w dodatku z przesunięciem kości, jestem mega ostrożna. A, znając moje szczęście, zaraz coś bym sobie zrobiła pewnie.
Gdy dziewczynka zobaczyła zdjęcie, na którym jestem ze swoją siostrą, to pokazała na moją wargę i zapytała "co to?!". W odpowiedzi usłyszała, że to "tylko kolczyk", na co mała wskazała palcem na moją siostrę i powiedziała: "chcę ją!". Host opowiadał mi to ze śmiechem i cieszę się, że ma takie luźne podejście. (Nawiasem mówiąc, gdy w Warszawie szukałam pracy jako opiekunka, to wiele razy słyszałam, że no przykro bardzo, ale te kolczyki i tatuaże... Nie, nie, takie coś, to nie do dzieci przecież!)
W końcu powiedział, że w sumie to już po kilku mailach wiedział, że jestem odpowiednią osobą dla nich i zapytał, czy chcę przyjechać. Usłyszał jakże radosne YES!, po czym nagle odechciało mi się spać.
Po naszej rozmowie dostałam maila, że pokazał córce mój filmik (nie będę go poprawiać już, bo nie ma po co, więc wrzucę tu aktualną wersję) i ona powiedziała, że bardzo cieszy się, że przyjadę :). Próbowała też kilka razy wymówić moje imię, żeby mieć pewność, że potrafi je dobrze powiedzieć! Host zapytał jej, czy nie chciałaby pokazać mi domu przez Skype'a, a ona odpowiedziała, że zostawi to na dzień, kiedy przyjadę, bo teraz wolałaby ze mną pogadać. Urocze!

Gdy Host zapytał, jakie mam plany na najbliższe 6 tygodni, to otworzyłam szeroko oczy... Mam MILIARD rzeczy do zrobienia i jutro muszę usiąść i zrobić dokładny plan, bo jeśli sobie wszystkiego nie rozpiszę, to źle to się skończy.

Przyznam szczerze, że jestem mega podekscytowana, ale nadal nie dociera to do mnie... Moja wyobraźnia jest ogromna, ale zwyczajnie nie potrafię wyobrazić sobie tego, że za 44 dni wsiądę do samolotu, z którego po kilku godzinach wyjdę w Stanach Zjednoczonych... SERIO?!


Nawet nie wiem, co mam jeszcze powiedzieć, bo mam mnóstwo myśli na minutę... Już przez to wszystko nie pamiętam nawet,  o czym z nim rozmawiałam!
Jakieś pytania?

Natomiast to, co przeczytałam dzisiaj rano sprawiło, że mam uśmiech na twarzy cały dzień:

"Welcome to the family!"

22 comments:

  1. Gratuluję! :)
    Zazdroszczę Ci!!
    Miłej podróży życzę.. :)
    Pozdrawiam!
    Zapraszam:
    http://dontbelievehe.blogspot.com/

    ReplyDelete
  2. Awwww wielkie gratulację, wiedziałam <333
    Masz wielkie szczescie, ja na razie go niestety nie mam, bo czekam i czekam na jakiekolwiek zgloszenie.
    Buziaki ;*

    ReplyDelete
    Replies
    1. Na razie mam, ale zobaczymy, co będzie potem :D.
      Trzymam kciuki cały czas!!

      Delete
  3. AAAAAAAAAAAAAAA! NO TO WIELKIE GRATULACJE!

    ReplyDelete
  4. Wspaniała wiadomośc! :-D gratulacje!

    ReplyDelete
  5. Gratulacje.. I co najlepsze - ja dzisiaj też mialam swoj perfect match i 4.11 lecę! więc pewnie polecimy razem?? :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzięki i nawzajem :D! Byłoby fajnie lecieć z kimś, zawsze to raźniej. Z Warszawy będziesz leciała?? Bo tam chyba można było wybrać miasto, jeśli dobrze pamiętam?

      Delete
    2. wiesz co - ja wybrałam Kraków.. zobaczymy jeszcze:D ale jak nie w samolocie to na szkoleniu zapewne będziemy razem! :)

      Delete
    3. Oj, to szkoda! No ale tak, myśle, że i tak się jakoś spotkamy, jak się ogarniemy tam :D.
      Gdzie będziesz mieszkać?

      Delete
  6. Yeeees, trzymalam kciuki tak mocno, ze krew mi z palcow odplynela !!!
    Aga, ciesze sie ogromnie, bo tak sie obawialas, ze bedzie match za matchem i nic. Mowilam Ci, mowilam?! Daj sie losowi zaskoczyc i prosze, gratulacje i teraz tylko formalnosci i fruuuu do Stanow :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. O matko, nie chciałabym, żebyś sobie zrobiła krzywdę przeze mnie ;D.
      Wiem, balam się tego i nikogo dookoła nie słuchałam. Shame on me!
      Dzięki dzięki :)))

      Delete
  7. Gratulacje ! :D Czekam na Ciebie w USA :*

    ReplyDelete
  8. ojejku, czytając poprzedniego posta aż czuć pozytywne wibracje i wzajemne zrozumienie :) miło przeczytać, że wszystko poszło po Twojej myśli i jest ten perfect!

    powodzenia w przygotowaniach i już w Stanach:)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tradycyjnie - nie dziękuję, by nie zapeszyć :)))

      Delete
  9. "MILIARD rzeczy do robienia"... ojjjj zdecydowanie były to baardzo intensywne tygodnie...Normalnie szaleństwo, jak sobie przypomnę xd Było najlepiej :*

    ReplyDelete